Wiedziałem,
że jak wszyscy se gdzieś pójdą, pojadą, wzrośnie szansa na
pisanie (bloga). Prawdę najlepiej się znajduje na dnie ciszy,
medytacji nagłej lub planowej. To nie działa jak automat. Miałem
jednak zdanie myśli zaczętej wczoraj, nie skończonej - inaczej
dzień się potoczył. Są też inne notatki, kreski, kropki, litery.
Tu lub tam, sam nie wiem, może znajdę.
Kiedy
pierwsze zdanie przychodzi, obyś był bliski (za)pisania. Miał
kartkę i długopis, bądź uruchomiony komputer. Muszę czekać, aż
mój zadziała, zwłaszcza na otwarcie dokumentu, który robi się
coraz większy, a boję sie zmienić, że się pogubię i nie
odnajdę. Coraz trudniej.
Pierwsze
zdanie wzbiera, jak górski potok po burzy. Zatory są fatalne w
skutkach.
Czasem,
bardzo rzadko, może to być tytuł.
Jeśli
przychodzą, a ja jestem przygotowany, następuje miesiąc lub
godziny miodowe. Dlaczego, aż tak? Nie wiem? Nie umiem odpowiedzieć?
A może najprostsza odpowiedź jest najwłaściwsza –
przeznaczenie. Powołanie. Misja.
Siostra
Immakulata Adamska OCD, ta z karmelu w Gdyni Orłowie, a póżniej w
Bornem Sulinowie (dwu-członowe nazwy były jej pisane?), powiedziała
mi, że “do czego jesteś powołany, do tego jesteś wyposażony.
Jeśli zrobisz inaczej, wbrew, wszystko musisz sobie wymodlić.”
Mógłbym
wejść do izdebki na górze domu w Annopolu, z widokiem na Matkę Bożą Murillowską, zamknąć się i (do)żyć pełnią
świata, mając kontakt tylko z rodziną. Zresztą (nb.) moja wspólnota
lokalna dała mi wyraźnie do zrozumienia, że mnie nie potrzebuje, a
nawet, że jej bardzo przeszkadzam. Gmina, parafia, szkoła... mniej
lub bardziej. Przy szkole trzyma mnie życzliwa żona-DyrKa, przy
parafii – wiara, przy gminie – miejsce zamieszkania, jej i Polski
historia. Czy można żyć i owocować bez zakorzenienia w jakiejś
wspólnocie lokalnej i podstawowej! Bądź być odrąbanym?
Taki
jest mój realizm w 60. roku życia, AD 2013, w Roku Wiary i Rozumu.
Na
wczorajszej kartce (komputer otwierał się za długo) zdania nawet
nie ma, tylko dwa słowa (dwu-członowe hasło) “księżowskie
gadanie”. Wiem, że brzydko wygląda, kogoś urazi, ale jest
najkrótszym zapisem, forma nie jest sprawą wtórą przy
zapisywaniu. Forma na przykład jest zdeterminowana czasem (brakiem)
lub inną okolicznością. Są ludzie, którzy czepiają się formy i
chcą sądzić, potępiać już (tylko) na jej podstawie. Lub
przynależności.
Chodziło
o telewizyjną(!) wypowiedź księdza Tadeusza Sowy, o wypowiedzi
księdza Wojciecha Lemańskiego od ołtarza(!). Że do kościoła
przychodzi się dla Boga, nie - dla tego lub owego księdza. Pierwszy
ksiądz przyklasnął drugiemu, zgodził się całkowicie. A ja nie!
Czemu
katecheta ma inne zdanie? Bo po teologicznemu – prawda, po
życiowemu, po ludzku – nie. Dlatego wybieramy sobie z ofert
parafialnych msze ze zwględu na księdza. Tak samo rekolekcje, gdy
mamy możliwość. Tak samo spowiedników... Boga ciągle mając tego
samego.
Poszedłem
ciut dalej w zastanowieniu. Najprostsze wyjaśnienie? Bo oni są w
kościele (każdym) jak u siebie, z racji stanu i wykonywanej pracy.
My inaczej.
Krokiem
dalszym było – potrzebna jest chyba teologia “świecka”,
“świeckich” teologia. Nie we wszystkich działach może, ale?
Kto wie! Kto badał sprawę pod tym kątem?
Może
tak jest, ze względu na historyczno-duszpastersko-prawny podział na
tzw. duchownych i świeckich?
Używam
albo nawiasu, albo wyróżnika “tzw.” mówiąc o duchownych i
świeckich. Widzę różnice, ale na codzień liczy się bardziej to,
co wspólne. “Najogólniejsze” mamy wspólne, jesteśmy ciałem
uduchowionym lub duchem ucieleśnionym i dodatkowe dystynkcje dla
mnie grają mniejszą rolę. Kodeks Prawa Kanonicznego
mówi o nas tak (wybór kilku kanonów):
Kan.
210 -
Wszyscy wierni, zgodnie z własną pozycją, winni starać się
prowadzić życie święte, przyczyniać się do wzrostu Kościoła i
ustawicznie wspierać rozwój jego świętości.
Kan.
211 - Wszyscy wierni mają obowiązek i prawo współpracy w
tym, aby Boże przepowiadanie zbawienia rozszerzało się coraz
bardziej na wszystkich ludzi każdego czasu i całego świata.Kan. 212 -
§ 1. To, co święci pasterze, jako reprezentanci Chrystusa, wyjaśniają jako nauczyciele wiary albo postanawiają jako kierujący Kościołem, wierni, świadomi własnej odpowiedzialności, obowiązani są wypełniać z chrześcijańskim posłuszeństwem.
§ 2. Wierni mają prawo, by przedstawiać pasterzom Kościoła swoje potrzeby, zwłaszcza duchowe, jak również swoje życzenia.
§ 3. Stosownie do posiadanej wiedzy, kompetencji i zdolności, jakie posiadają, przysługuje im prawo, a niekiedy nawet obowiązek wyjawiania swojego zdania świętym pasterzom w sprawach dotyczących dobra Kościoła, oraz - zachowując nienaruszalność wiary i obyczajów, szacunek wobec pasterzy, biorąc pod uwagę wspólny pożytek i godność osoby - podawania go do wiadomości innym wiernym.
Kan.
223 -
§
1. W
wykonywaniu swoich praw - czy to indywidualnie, czy zrzeszeni w
stowarzyszeniach - wierni powinni mieć na uwadze dobro wspólne
Kościoła, uprawnienia innych oraz własne obowiązki wobec drugich.
§
2. Ze
względu na dobro wspólne, przysługuje władzy kościelnej prawo
domagania się, by wierni korzystali z umiarem z przysługujących im
praw.
Kan.
225 -
§
1. Świeccy,
którzy na równi ze wszystkimi wiernymi przez chrzest i bierzmowanie
są przeznaczeni przez Boga do apostolstwa, mają ogólny obowiązek
i zarazem prawo współpracować - czy to indywidualnie, czy też
zrzeszeni w stowarzyszeniach - ażeby Boże przepowiadanie zbawienia
było poznane przez wszystkich ludzi na całym świecie i przez nich
przyjęte. Ten obowiązek spoczywa na nich w sposób szczególny w
tych okolicznościach, w których tylko przez nich ludzie mogą
usłyszeć Ewangelię i poznać Chrystusa.
Kan. 230
-
§ 1.
Mężczyźni świeccy,
posiadający wiek i przymioty ustalone zarządzeniem Konferencji
Episkopatu, mogą być na stałe przyjęci, przepisanym obrzędem
liturgicznym, do posługi lektora i akolity, udzielenie jednak tych
posług nie daje im prawa do utrzymania czy wynagrodzenia ze strony
Kościoła.
§
2. Świeccy mogą być
czasowo wyznaczeni do pełnienia funkcji lektora w czynnościach
liturgicznych, podobnie wszyscy świeccy mogą wykonywać funkcje
komentatora, kantora lub inne, zgodnie z przepisami prawa.
§
3. Tam, gdzie to doradza
konieczność Kościoła, z braku szafarzy, także świeccy,
chociażby nie byli lektorami lub akolitami, mogą wykonywać pewne
obowiązki w ich zastępstwie, mianowicie: posługę słowa,
przewodniczyć modlitwom liturgicznym, udzielać chrztu a także
rozdzielać Komunię świętą, zgodnie z przepisami prawa.
Mój
realizm życiowy zbudowałem na realiźmie poznawczym,
ontologicznym... światopoglądowym, metafizycznym? Nie na realiźmie
prawno-ustrojowo-politycznym. Głoszę, z własnego przekonania, że
jest prawda i że jest poznawalna. Za Janem Pawłem II powtarzam, że
jest możliwa “postawa miłości intelektualnej, sięgająca
aspektów istotowych i konstytutywnych rzeczywistości, czyli świata,
człowieka i – z zastrzeżeniem "dla osób wierzących" –
Boga. Aby przezwyciężyć kryzys sensu, którym naznaczona jest
część myśli nowożytnej, konieczne jest otwarcie się na
metafizykę. Właśnie fenomenologia może w znaczący sposób
przyczynić się do takiego otwarcia (JPII). Muszę najpierw umieć
patrzeć, słyszeć, czuć, na wszelkie dostępne sposoby, aby...
cokolwiek napisać na blogu. Widzieć, słyszeć, czuć (x3) w świecie
zewnętrznym i wewnętrznym. Z pełną pamięcią, tożsamością,
wiarą i rozumem. Chyba, że uciekam od swojego ludzkiego powołania
i wymyślam sobie wszelkie możliwe wytłumaczenia.
W
sporze o Jasienicę (czyli o księdza Lemańskiego, arcybiskupa
Hosera, wspólnotę parafialną i...) wielu poprzestaje na papierze,
ekranie, monitorze, (dobrej) wierze i na poziomie dokumentów prawa.
Ja pojechałem tam na mszę (przepraszam, to nie wymówka, mam
blisko). Bez mszy mniej rozumiem z rzeczywistości mojego życia i
świata.
Realizm
stara się być najbliżej spraw (i rzeczy), w miarę możliwości
dotknąć, spojrzeć, usłyszeć, powąchać, posmakować, spotkać
się, porozmawiać. Realizm stara się włożyć całą możliwą
pracę mięśni, zmysłów, mózgu (“czoła”), wiary i rozumu,
żeby dać “adekwatne słowo”. Realizm nie lekceważy nikogo -
księdza proboszcza, księdza biskupa, parafian, żadnego medium
świata przekazu/komunikacji publicznej, żadnej dyskusji czy wymiany
opinii i zdań.
Nie
wiem, czy inny jest realizm “duchownego” i “świeckiego”
(różnych “duchownych” i różnych “świeckich”). Może
także o to idzie spór w Jasienicy?
W
cytowanych kanonach prawa kościelnego dziwi mnie parę rzeczy:
1)
że można sobie prawem przyznać/przypisać świętość (kan. 212 §
1).
Oraz – na moje odczytywanie Dobrej Nowiny – że Słowo, które
mieszka między nami potrzebuje reprezentantów? Czy nie jesteśmy
Jego ambasadorami wszyscy na mocy Dobrej Nowiny właśnie i kanonów
210 i 211?!! Rozumiem wybraństwo do pewnych posług (kapłaństwo)
i ich inny styl życia ("kto może niech pojmuje"), uznaję, szanuję etc. ale “reprezentantów
Słowa” w rozmowie osób równych na mocy stworzenia i braterstwa z
Jezusem już nie!? Czy język prawa i język Dobrej Nowiny należą
do tej samej rodziny języków?
2)
w kan. 212 § 3. mamy zapisane prawo, a niekiedy nawet obowiązek,
nie tylko wyjawiania swojego zdania 'świętym pasterzom', ale także
podawania go do wiadomości innym wiernym. Oczywiście, ze wszystkimi
rozsądnymi uwarunkowaniami – czyli “stosownie do posiadanej
wiedzy, kompetencji i zdolności... w sprawach dotyczących dobra
Kościoła, oraz - zachowując nienaruszalność wiary i obyczajów,
szacunek wobec pasterzy, biorąc pod uwagę wspólny pożytek i
godność osoby”. To powiedzcie proszę, czemu służy zakaz
wypowiadania się. Jego mocne osadzenie w mentalności współczesnych
rodaków odczuwam na sobie, też każą mi milczeć.
Jeśli
wyjawiamy szczerze swoje zdanie, to pomagamy kulturze ludzkiej i kościołowi. W tym
konkretnym przypadku pomagamy zarówno księdzu proboszczowi, jak i
księdzu arcybiskupowi. Kościół, oni, znając nasze wyjawione
opinie, łatwiej mogą znaleźć wyważone stanowisko. Nie tylko ustanowione i spisane prawo pomaga! Nasze wyjawienia także! Szkoda, że większość woli
milczeć w zaparte, tak “duchowni” jak i “świeccy”. Trochę
rozumiem ich zachowania, ale nie pochwalam, żałuję bardzo. Kościołowi nie pomagają. Ani mnie, jakiemuś bytowi osobowemu. Dopiero
w wieczności dowiem się, co oni naprawdę myślą/myśleli :-(
3)
na mocy kanonu 30 bywałem lektorem, kantorem, nawet nadzwyczajnym
szafarzem Komunii Świętej. Wystarczyły anonimy/donosy do kurii,
bym tym ostatnim, a w konsekwencji rosnącej butności pewnej grupy
(z rzecznikiem anonimem), chyba i pozostałymi przestał być. Wielka
jest władza “świeckich”, ale nie w każdym przypadku i nie symetrycznie ;-)
4)
w Roku Wiary i Rozumu mam wielką potrzebę (duchowo-intelektualną),
jak również 'swoje życzenie', powszechnych, ogólno-dostępnych
(parafialnych, dekanalnych, diecezjalnych) spotkań i rozmów Dobrą
Nowiną o wierze, kościele, świecie, ale nie wiem, jak mam ją
sformalizować i pod jaki adres wysłać? (patrz kan.212 §
2)
Tutaj
chyba dziś zakończyć muszę, bo za dużo i za długo. Choć na
kartce i w komputerze parę zdań, równoważników i haseł zostało.
Skoro zapisane – nie przepadną. Może jutro potwierdzą myśl
wczorajszą. I postawę miłości intelektualnej do rzeczywistości.
Do świata (także Jasienicy), człowieka i Boga.
PS.
Zdjęcie Matki Bożej z Jasienicy. Moją/naszą Annopolską już znacie :-)