a więc i ze świadomością narodową:
3 Maja, Norwida, Prusa, transformacji"
W święto OBJAWIENIA (PAŃSKIEGO) w I Kadencji samorządu polskiego (1990-1994) mieliśmy zwyczaj spotykać się z tymi, z którym spotykać było się najtrudniej. By przełamywać lody, by tworzyć płaszczyzny i nurty strumienia dla wody żywej, dla życia w prawdzie, by rozmawiać ze sobą jak ludzie. Jak człowiek z człowiekiem, nawet ze świata innych kultur. Od Zenitu Wszechdoskonałości Dziejów (Norwid, Fortepian Chopina), po dzisiaj (tzw. dzień dzisiejszy). By uczestnicząco dawać świadectwo!
Dzisja brzmi prawie prowokująco?! Bo ktoś może jeszczesobie pomyśleć o Żydach, o Niemcach, o Murzynach, o arabskich uchodźcach... o PiS-ie, albo Nowoczesnej i PO... Łatwiej zorganizować dzisiaj Marsze i Orszaki Uliczne, Miesięcznice... poprzebierać się w coś historycznego - niż po prostu BYĆ SOBĄ W ŚWIECIE AKTUALNIE REALNYM. Łatwiej jest iść w stronę CEPELIADY, świeckiej i religijnej, niż poważnego myślenia - wiary i rozumu! - pracy w pocie swego czoła (Norwid).
✦ ✦ ✦
Większa część tego posta jest gotowa od Wigilii 2017. Korzenie sięgają dalej, rzadko tak długo moje posty rosną.Zobowiązałem się rodzinnie, że dołączę do życzeń świątecznych - tekst o większej świadomości, pamieci i tożsamości, solidnie udokumentowanych. Jednak zamysł był jeszcze głębszy. Bardziej historyczno-literacko-narodowy. Większa świadomość, pamięć i tożsamość nie dotyczą tylko dziejów rodzinnych pokoleń. Odsłaniają świadomość narodową, no i uniwersalny los człowieka. Droga-prawda-życie - universe of discourse - OSOBY. Stworzenie, rozwój i zbawienie?!
Tytuł roboczy był "Intuicje potwierdzone (okradzeni przez komunę)". Dzisiaj ma jeszcze większą rozpiętość. Doszło odrodzenie, wieczne zmartwychwstawanie. Wigilie przypominają o wiecznym rodzeniu (się). Boga i człowieka. Narodzenie, życie, nauczanie, śmierć i Zmartwychwstanie (zmartwychwstawanie), sens!
Poznawanie - nawet tylko dziejów rodzinnych - jest pracą nieskończoną, nigdy. Gromadzimy coś, wzbogacamy... abyśmy przekazali i znaleźli następców. To nie jest zadanie pokoleniowe, ale ponad. Są, oczywiście, bardziej i mniej sprzyjające okoliczności, tak podmiotowe, jak i materialne. Ważny jest postęp naukowy i technologiczny, ale najważniejsza jest wolność. Wolność osoby. Dla wolności, nawet trwanie/życie swoje można poświęcić. A Jezus i św. Maksymilian i inni, oddali życie za innych, za drugiego człowieka - stając się darem i dowodem osobowym wolności największej.
Nie tylko Mistrzowie religijni doszli do takiego rozumienia ostatecznego(?) ideału człowieka. Także poeci i zwykły filozoficzny rozum:
"Braterstwo ludom dam, gdy łzę osuszę,
Bo wiem, co własność ma - co ścierpieć muszę -
Bo już się znam." (CKN, Pieśń od ziemi naszej)
Żeby być darem dla innych, trzeba znać samego siebie?! Potwierdzają: starożytni Grecy, Jezus Chrystus, św. Augustyn, Abelard, Norwid, św. Jan Paweł II...
"Czymże jestem ja, nie ów kawał mięsa i kości, lecz ja z krwi kości mych wyrastający, człowiek działający? Raz powstały, bez względu na to, z jakich sił i na jakim podłożu, jestem siłą, która sama siebie mnoży, sama siebie buduje i sama siebie przerasta, o ile zdoła się skupić, a nie rozproszy się na drobne chwile ulegania cierpieniu lub poddawania się przyjemności. Jestem siła, która - w ciele żyjąca i ciałem się posługująca - ślady ciała na sobie nosi i jego działaniu nieraz podlega, ale zarazem, raz to ciało ujarzmiwszy, wszystkie jego możliwości na wzmożenie samej siebie obraca. Jestem siłą, która raz w świat sobie obcy rzucona, świat ten sobie przyswaja i ponad to, co zastaje, nowe - dla swego życia niezbędne - dzieła wytwarza. Jestem siła, która się chce utrwalić - w sobie, w swym dziele, we wszystkim, z czym się spotyka - czując, że wystarczy tylko jedna chwila odprężenia czy zapomnienia, a samą siebie rozbije, samą siebie zatraci, unicestwi. Jestem siła, która największe skarby zachwytu i szczęścia w tęsknocie sobie uraja i do ich urzeczywistnienia dąży, ale wszystkich ich zrzec się gotowa za samą możność przetrwania. Jestem siła, która się ostaje w przeciwnościach losu, gdy czuje i wie, że swobodnym swym czynem z niebytu wywoła to, co po niej pozostanie, gdy sama się już w walce spali. Jestem siłą, co chce być wolna. I nawet trwanie swoje wolności poświęci. Ale zewsząd pod naporem sił innych żyjąca, niewoli zaródź sama w sobie znajduje, jeśli się odpręży, jeżeli wysiłku zaniedba. I wolność swoją utraci, jeżeli się sama do siebie przywiąże. Trwać i być wolna może tylko wtedy, jeżeli siebie samą dobrowolnie odda na wytwarzanie dobra, piękna i prawdy. Wówczas dopiero istnieje (...)." (R. Ingarden, Książeczka o człowieku)
A jednak są epoki i systemy władzy, które temu nie tylko się sprzeciwiają, ale robią wszystko, by było to nieosiągalne. Uniemożliwiają, zabraniają, blokują, wsadzają do wiezienia, dekapitują osoby i narody. (Dekapitacja – metoda zadawania śmierci poprzez oddzielenie głowy od reszty ciała). Także - o zgrozo - w Kościele Powszechnym (pokazuję na przykładzie mojej parafii i diecezji, resztę zostawiam historykom i teologom). Te epoki i systemy okradają ludzi-osoby, rodziny, wspólnoty lokalne i całe narody.
Pokażę na własnym przykładzie, rodziny Kapaonów, gmin i parafii Strachówki, Łochowa - przede wszystkim. Ale dotyczy w moich polskich i kościelnych okolicach także Jadowa, Tłuszcza. Dekanaty, powiaty niech się same sobie przyjrzą.
Wiedziałem od pierwszych lat świadomych, wychowany rodzinnie, że Bolesław Prus jest kimś bardzo ważnym dla Kapaonów. W liceum dowiedziałęm się, że i w polskiej kulturze. Dla narodu i świata (całego).
Od lat wielu wiem więcej i jeszcze więcej znaczy. Dociekając korzeni odkrywałem powoli. Latami, dziesięcioleciami, całym dorosłym życiem. Czytając m.in. dziennik młodej dziewczyny, młodszej o 4 lata siostry babci Kapaonowej (1875), program jej duchowego rozwoju, plan dnia i zadania z lektur Wujka Prusa... Zajrzałem w głąb duszy i ducha pokoleń. Autorka rękopisu, Maria Jackowska (1879), późniejsza Królowa, miała wtedy 21 lat. Był początek nowego wieku, 11 listopada 1900.
Od roku wskazuję intuicyjnie na Wigilę 1856 w Puławach, opisaną przez Wielkiego Pisarza w Kronikach Tygodniowych, po 23 latach. To, co się wydarzyło, żyje. Jego i nas kształuje. Dziedziczymy nie tylko genetycznie, jeszcze bardziej - kulturowo. Syn Łazarz, mając 6 lat, odkrył mimowolnie więź pokoleń, jaka często się nie ujawnia. Mamy - pod tym względem - szczęście wyjątkowe. Łazarz odkrył takie podobieństwo, wręcz utożsamienie, między moją siostrą Marią, a naszą babcią Emilią Kapaon z domu Jackowską. - Krzyknął w Muzeum Prusa w Nałęczowie - Tata, ciocia Marysia! A to babcia z wdową Głowacką (1851 - 1936) stały przy grobowcu Pisarza (1847 - 1912) na Powązkach. Kapaony z pokolenia mojego ojca mówili do Głowackiej, z Trębińskich, "ciocia Głowasia". Byli jak jedna rodzina. Po jej śmierci chodzili na grób, dbali o świeże kwiaty.
Co się wydarzyło w Puławach, musiało wywrzeć duży wpływ na myślenie Prusa o Polsce, o rodzinie i życiu. Mnie też zadał większe myślenie, doprowadził do tezy o konstytucyjnej tożsamości mojej, naszej, Polski. ŚWIADOMOŚĆ NARODOWA?! Z osobą i pokoleniem Norwida, a jakże. Ale o tym, potem.
Wszedłem w skórę i duszę dziecka w 1856 i w skórę, duszę, wiarę i rozum dojrzałego Pisarza. Poszedłem dalej. Teologicznie jestem mądrzejszy od niego o nauczanie Soboru Watykańskiego II, osobę i twórczość oratorsko-piśmienniczą Jana Pawła II, doskonale wypełniającego ducha i literę owego Soboru, oraz - co niebagatelne - moją własną działalność patriotyczno-katechetyczno-kościelno-samorządową. Wiara i rozum są mi podane wręcz na tacy, tak jak jemu jeszcze wtedy podane być nie mogły. No i jestem bogatszy o mądrość zgromadzoną w Rzeczpospolitej Norwidowskiej. Zapisanej w naszej ziemi (a propos "Pieśń od ziemi naszej", CKN). Ziemia pamięta, nawet jeśli mieszkańcy zapominają. Stowarzyszenia są po to, by odkopywać, ożywiać, pielęgnować, uprawiać, kultywować (kultura stąd wstawa czołem). Dęby pamięci tutaj rosną. Od tego (kultury) przyszłość człowieka zależy (JPII, UNESCO, Paryż 1980).
Wiedza o sobie, poznawana zawsze we wspólnocie i dialogu, genetycznie i kulturowo wiodąca hen-hen, jest kulturą. Wyzwala z różnorakich pęt i słabości: wieku, czasu i miejsca własnego i narodowego życia-rysu. Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli. O tak! Transcendencja i metafizyka, poprzez sens, wywodzą z ziemi niewoli, nie tylko spod włądzy faraonów. Jestem wolnym człowiek, osobą, świadomą swojej niezbywalnej godności, praw i odpowiedzialności. W całości i jedności dziejów człowieka na ziemi. Nie tylko polskich, deklaratywnie, i kościelnych, samą tradycją. Przyszłość czlowieka zależy od kultury. Człowiek jest także przecież drogą Kościoła - zapisano na wieki w "Redemptor hominis"! Można kontemplować prawdę, o całej rzeczywistości człowieka, świata i Boga, sięgając aspektów istotowych i konstytutywnych. Stać się - i być - aż współświątynią.
Dzisiaj, 14 grudnia 2017, 170 lat od urodznia Pisarza, poznałem wiecej szczegółów, związanych z jego i naszym rodzinnym życiem. Intuicje się potwierdziły. Dociekania, kim jestem, kim jest człowiek, kim jest pisarz-artysta, bardzo sobie służą wzajemnie. Nie umierają, wraz z ludźmi stawiającymi te pytania. Wuj Aleksander Jackowski, bliższa pokoleniowo koligacja z autorem "Lalki", w swoich latach 90-tych chciał napisać książkę "Być artystą". Miał bogate przemyślenia, choćby z poznania samego siebie od Warszawy, Annopola, przez Wołomin, Lwów 1939 i Syberię... i wejście w świat artystów, zwanych naiwnymi - po dozgonne przyjaźnie. O tych fascynacjach człowiekiem i jego siłą tworczą opowiedział w swoim najważniejszym dziele pt. "Sztuka zwana naiwną". Książka "Być artystą" była już nawet w zapowiedziach wydawnictwa "Gandalf", ale ostatecznie się nie ukazała. Temat pozostał dla dawania w nieskończoność świadectwa przez wielu, choć w rozproszeniu ma już tysiące odpowiedzi. Chyba zawsze tylko zbliżeń - do tajemnicy. Człowiek to ten, kto zna siebie - już od ponad 2.5 tysięcy lat. Wczoraj i dzisiaj żona (Grażyna DyrKa) uczestniczyłą w warsztatach creative writing, z udziałem Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności. Jak wyrazić wielką prawdę, zapisaną w nas? Jak zobiektywizowć! By bardziej być. Być lepszym. I bardziej się dzielić z innymi z całym światem (jak iskra z Koronki do Miłosierdzia)!
Każdy ma jakąś rodzinę, w niej babcie, dziadków, bliższych i dalszych krewnych. Rzadko poznaje się prababcie. A jeśli zachowała się pamięć i pamiątki, to też trudno wskazać na proste wpływy i zależności. My jednak w Annopolu oddychamy nie tylko wspomnieniami, pamiątkami, ale nawet powietrzem po nich. Wokół naszego domu w ogrodzie rosną drzewa, zasadzone "za rządów kochanej Mateński, która serce w to arcydzieło włożyła". A ile modlitw po nich tutaj pozostało i wierszy! I rodzinnych laurek dzieci dla Rodziców, pisanych zawsze z wielkiej litery (zachowane z lat 1881 - 1899)! Wszystko to, jakby w kręgu oddziaływania MBA - Matki Bożej Annopolskiej, najpierw wymarzonej przez pannę Marię Jackowską, a potem już kamiennej, ufundowanej w annopolskim Ogrodzie wraz z mężem Andrzejem Królem w dniu 3 lipca 1910!
"... Kapaoni tu wzrastali
i pomocy Twej doznali
...
a gdy dziatwa w świat ucieka
niech przemożna Twa opieka
podąża za nimi stale
i pociąga ku Twej chwale..." (Maria Królowa z d. Jackowska, 1930)
Pytanie kim był Aleksander Głowacki, splecione jest na zawsze z tym, kim była jego rodzina i opiekunowie, w tym, kim była "Mateńka" siódemki/ósemki Jackowskich, w tym artysty-rzeźbiarza, kompozytora, wojskowego o artystycznej duszy, pionierskiego inżyniera, twórcy Muzeum Techniki i bohatera z listy Katyńskiej, Marii, która chciała być świętą dziewicą-siostrą miłosierdzia, no i mojej babci, też Emilii. Ich los splótł się od początku. Coś wiemy z faktów opisanych tu i tam, coś zawsze możemy zgadywać, odczytując losy bohaterów opowiadań i więlkich form pisarskich Bolesłąwa Prusa - należącego do Panteonu literatury i kultury polskiej. W jakiejś mierzy trafimy na archetypy samych siebie.
W przeddzień Wigilii 2017 może uda mi skończyć tego posta? Dobrze, gdybym dołączył go do jutrzejszych życzeń rodzinnych. Za mną kuchenny gwar, przede mną ubieranie choinki. Muszę się spieszyć.
Aby pokazać wam swoją myśl tożsamościową, wywodzenia-dochodzenia jej, robiłem zabieg łączenia życia i wychowania pisarza Aleksandra i prababci Emilii od najwcześniejszego dzieciństwa. Umieszczałem ich w jednej polskiej i rodzinnej łodzi przemierzającej ocean istnienienia w jednym nurcie polskich dziejów. Polskiej kultury, pamięci, tożsamości. Polskość w tym moim zabiegu była... i całe nasze człowieczeństwo, z pokolenia na pokolenie. JRR Tolkien znalazł na przedstawienie podobnych procesów metodę różnych stworów mitycznego Śródziemia "Handed down over the ages by other magical beings". Ja - zaczerpnąłem ideę też jakby stamtąd, lecz wprost z Biblii, z psalmu... Dzisiaj, kiedy sprawdzam, który to psalm był u początku moją inspiracja dla katechezy rodzinnej - pod zawołąniem "z pokolenia na pokolenie daje Bóg" - w klasie 7/8 w parafii Miłosierdzia Bożego w piwnicy kaplicy na Łajskach - google wyrzuca kilka: 78, 89, 90, 105... Widzę i dziś, że psalmy to najwspanialszy wstęp do katechezy... a może i rdzeń?! Przeczytajcie, przemedytujcie - może być z pomocą muzyki, jak król Dawid - ciekawy jestem waszych odczuć i zdania.
No więc to, co mówiłem młodemu pokoleniu Polaków, skądinąd pokoleniu dzisiejszych samorządowców nie tylko Legionowa... wraca do mnie. Bez tego, czyżbym odczytał tak - dogłębnie - nasze rodzinne i polskie dzieje?!
Umieszczałem więc eksperymentalnie i duchowo dziecię Emilię, gdzieś w mieszkaniu jej/ich babki i ciotki w Puławach,w oficynie pałacu Czartoryskich i w okolicach. Pracowałą w bardzo renomowanym Aleksandryjsko-Maryjskim Instytucie Wychowania Panien.
Dzisiaj wiem, że Marcjanna Trębińska, która nie była tam żadną ważną figurą "przyjęła do swojego pokoiku trzyletnego Aleksandra" w 1850, kiedy prababci Emilii fizycznie jeszcze nie było na świecie. Ale mój duch chyba już tam był!
Mała osierocona dziecina, przyszły wielki pisarz, często nie-do-opiekowany włóczył się po okolicy. "Zdarzało się, że z tęsknoty za matką, sam wyprawiał się na cmentarz... wzywał jej, nadsłuchiwał, czy nie odpowie... Ale nie odpowiadała nic. Widać, naprawdę umarła" (Grzechy dzieciństwa, za: Monika Piątkowska, "PRUS, Śledztwo biograficzne", s. 27).
Marcjanna, jako głowa rodu, troszczyła się o reputację rodziny, zależało jej, by podkreślać status społeczny... (tamże). Spośród gromadki kuzynów, w tym od ciotki Cymanowej, najbardziej polubił córkę wuja Franciszka Emilkę. "Była delikatna i troskliwa wobec niego... czuł się przy niej dobrze także dlatego, że uważał dziewczynkę za niekochaną przez rodziców".
Ilekroć Aleksander zjeżdżał na wakacje do babki, "jego najważniejszą i najbardziej lubianą towarzyszką zabaw była Emilka". W swoich (późniejszych) utworach pisarz przedstawiał ją jako swoją siostrę. Opisywał ją z "rzadką u niego czułością i wdzięcznością" (s. 59). Była parę lat od niego młodsza, ale potrafiła okazać troskę, współczucie, "oferując mu na czas wakacji czułość matki" (s.59). On - grał rolę starszego brata. Oboje połączyłą silna więź, która przeniosła się na dorosłe życie - ba nawet na pokolenia przyszłe - "i każdemu z nich pozwalała znaleźć w rodzinie jakieś oparcie" (tamże).
Warszawa, rok 1872, Prus, także po znaczących zmianach życiowych, "ciepła rodzinnego szukał... u kuzynki Emilki... która wcześnie zdecydowała się na zamążpójcie, przeniosłą do stolicy... prowadziła dom... i przede wszystkim była matką" (s. 177). Mężem prabaci Emilii został Aleksander Kalikst Jackowski, herbu Gozdawa, który sprzedał swój(?) majątek i został dyrektorem drukarni i poligrafii magistratu warszawskiego. Była to typowa w tym momencie polskich dziejów transformacja, z ziemiaństwa do inteligencji (pozytywistycznej).
Bolesław Prus bywał u nich bardzo często i "niezmiernie lubił te wizyty" (s.177). Wszystko wskazuje na to, że szczerze rozmawiali o wszystkim, w tym, o sprawach rodzinnych. Pisarz został ojcem chrzestnym syna Jackowskich Kazimierza, ważnego póżniej oficera w Wojsku Polskim, założyciela Muzeum Techniki i Przemysłu i na koniec ofiary z listy Katyńskiej. Polskie drogi?! Polskiej inteligencji, z pewnością. Te drogi nie prowadziły do PRL.
Emilka odegrała rolę trochę swatki, trochę powiernicy. Wstawiała się, skutecznie, u przyszłych teściów Pisarza, którzy nie chcieli mieć biednego literata za zięcia. Emilia i jej/ich dom, Jackowskich, znalazł na stałe miejsce w historii literatury i kultury polskiej. A niedalekim tegoż echem są Królowie, a dalszym jesteśmy i my, Kapaonowie i Annopol. Ba, Sanktuarium Matki Bożej Annopolskiej. Sanktuarium bardzo rodzinne i polskie, zanurzone w kulturze II i III RP. I w historii Kościołą Powszechnego!
Bolesław Prus z żoną Oktawią bawili się na ślubie córki Emilii Jackowskiej, Marii, która, choć chciała zostać "świętą dziewicą, siostrą miłosierdzia, nauczycielką i wychowawczynią biednych dzieci", poślubiła syna chłopskiego, Andrzeja, mieszkańca Annopola w gminie Strachówki, który wykształcił się wielkim wysiłkiem osobistym na prawnika i sługę dobra wspólnego Reczypospolitej Polskiej (odzyskiwanie majątku narodowego po trzech ustrojach Zmartwychwstałęj Ojczyzny).
Pozytywizm warszawski wkorzenił się w Annopol i gminie Strachówka. Aż po wydanie na świat Rzeczpospolitej Norwidowskiej. Nasza narodowa i konstytucyjna TOŻSAMOŚĆ! Bo "w tym życiu / Nic s t r a c o n e g o nie ma na jawie, ni w skryciu, / I wszystko jest z m i e n i a n e tylko – na toż samo " (C. Norwid, Do Stanisławy Hornowskiej)
Oktawia Głowacka-Prus, z domu Trębińska, bezdzietna żona literata, odczuwała boleśnie osamotnienie - "utrzymywała bardzo intensywny, niemal codzienny kontakt z kuzynką Emilką... być może więc, że stateczna (i otyła po porodach) matka i jej liczne dzieci stanowiły dla Oktawii największą rozrywkę" (s. 256). Bywały też towarzystwem dla Prusa - "Umiał być serdeczny wobec dziewczynek i zdarzało się, że zabierał swoje małe krewniaczki do iluzjonu..." (s. 408). Mniemam i mam nadzieję, że małymi krewniaczkami były Jackowskie?! (ur. 1875, 1877, 1879, 1881)
W domu Jackowskich Oktawia znalazła takża pociechę w tragicznych miesiącach, po samobójczej śmierci wziętego na wychowanie bratanka Emila Trembińskiego. Świat Oktawii zawalił się w gruzy (s. 411). "Być może zwierzała sie [ukochanej] kuzynce Emilce, z którą żyła w prawdziwie siostrzanej przyjaźni". Emilka pewnie najlepiej rozumiała tę śmiertelną pustkę i zaczęła wysyłać z Oktawią i Aleksandrem na nałęczowskie wakacje swojego syna... [chrześniaka pisarza Kazimierza?]" (s. 411).
Ukochana kuzynka, syn Kazimierz-chrześniak natchniony pomysłem muzealnym Pisarza, syn drugi Stanisław na życzenie wdowy Oktawii projektujący grobowiec Prusa, obecność Prusów na ślubie córki Marii z Andrzejem Królem z Annopola, tym podobnych okruchów i śladów wyczytywanych z listów do narzeczonej i żony i literackich przetworzeń życia Pisarza i Rodziny jest więcej. Wystarczająco jest tego dużo - do odtwarzania i kreacji naszej tożsamości! Droga-prawda-życie, nieprawdaż!
Intuicja mnie nie zawiodła. Startowałem tylko z rodzinnie przekazanego kultu Pisarza, zwłaszcza w annopolskim sanktuarium, i dwóch zdań z listów Prusa i laurek rodzinnych.
1) "listy od babki i ciotki zawsze dobry wpływ na mnie wywierały"
2) we wstępie do "Listy do narzeczonej i żony", że prababcia Emilia odegrała ważną rolę dla uratowania małżeństwa Aleksandra i Oktawii (perspektyw małżeńskich), że byłą energiczna itd.
Laurki z domu Jackowskich, lata 90-te XIX wieku, przekazują ideały wychowawcze, sięgające wyżyn Boga i Ojczyzny (niczym kolędowe "gloria in excelsis Deo et in terra pax hominibus bonae voluntatis".) Wszystko bierze się z ideałów.
***
Co ma wspólnego Bolesław Prus, z Cyprianem Norwidem, w kontekście dociekań tożsamościowych - osoby, rodziny i narodu? Długość życia, sieroctwo, traumy osobisto-narodowe, literackie powołania do służby... Byli przedstawicielami dwóch pokoleń, głęboko, podobnie i różnie dotkniętymi losem Ojczyzny. Dwa pokolenia Polaków XIX wieku, który odegrał wielką rolę w kształtowaniu się świadomości narodowej. A dzisiaj obydwaj - na naszym terenie - pomagają odkrywać tożsamość, osobistą, rodzinną, gminną, narodową i... Więcej możemy wydyskutować. O ile podejmie ktoś ze mną dialog, w tym zakresie? Na razie mam fatalne doświadczenie. W parafii ksiadz proboszcz wyniósł nawet Wota Wdzieczności za Wolność, Godność i Solidarność z kościoła w Strachówce... mówi, że do czasu, aż... Rozpoczął się rok 100 Rocznicy Zmartwychwstania Państwa Polskiego po 123 latach niewoli.
Może Rocznica Zmartwychwstania stanie się Rokiem Zmartwychwstania Całości Jedności Ducha Narodowego? Świadomości narodowej?!
Nadzieja ożyła. Radość wstąpiła. W Wigilię 2017. Widocznie wigilie tak mają. Rodzi się, objawia życie, potencjał dobra, prawdy, piękna. Do Wigilii w Pułąwach w 1856 dokładam Wigilię 2017 w Radiu dla Ciebie, o związkach Łochowa z Norwidem, Norwida z Łochowem... z nami, Polakami, z nasza tożsamoscią narodową. To On, IV Wieszcz najpiękniej wyraził miłość do polskiej narodowej całości, w Fortepianie Chopina - "A w tym, coś grał, była Polska, brana tęczą zachwytu, od zenitu Wszechdoskonałości dziejów"! Tym zenitem jest Jezus i Jego Zmartwychwstanie. A właściwie - w pełni sensu - życie, działalność, nauczanie, śmierć i Zmartwychwstanie Jezusa z Nazaretu, Chrystusa dziejów człowieka na ziemi i w wieczności!
W programie redaktora Piotra Łosia wystąpiła Małgorzata Szeja, profesor-polonistka łochowskiego liceum. A w tym, co mówiła, była ciągłość dziejów norwidowo-polskich rodzin, miejsc, akcji, ducha, sensu. Od Kresów, po Drobin. I prawie 300-letnia tożsamość architektoniczno-budowlana dworów w Baczkach i w Strachówce. Nie ma wątpliwości, że jesteśmy jednym narodem wtedy i dzisiaj. Choć najpierw II Wojna Światowa a potem bezbożny PRL chciały nam duszę (świadomość, tożsamość) narodową zmienić. Na bezpłciowych poddanych wszelkiej zwierzchniej włądzy. Mieliśmy w co innego uwierzyć i na co inne ślubować. Zrobili wszystko, by z nas powstały popłuczyny po narodzie wolnym, wolnych osób z najwyższą godnością... I prawie im się udało.
Aż tu naraz Solidarność wybuchła w Sierpniu 1980! Stan wojenny choć nas i jej nie zabił, to nadzieję zamordował, unicestwił, nigdy już tamtego "narodu dumnych samodzielnych osób, zdolnych góry przenosić" nie zobaczyłem. Dzisiaj inni tworzą popłuczyny innych ideologii. A jednak nadzieja i radość w Wigilię 2017 zajaśniały. Skoro w dwóch różnych gminach i ciągach samorządowo-oświatowo-kulturalnych dochodzimy do podobnych konstatacji!! A dzięki Radiu RDC idzie na całę Mazowsze i Polskę i świat! Zmartwychwstaniemy! Nie na chwałę jakiejś polityki! Ale ducha narodowego, tożsamości, świadomości... Spełni się modlitwa arcykapłańska Jezusa "aby byli jedno", w ochrzczonym europejskim narodzie!
Okradzeni! Odrodzeni! Ale (bo) jest PRAWDA!
✦ ✦ ✦
Polska się odradza
/przez Prusa Norwida z Janem Pawłem II.../
zmartwychwstanie znowu
annunzio vobis gaudium magnum
w te święta zobaczyłem
Boże i Polski narodzenie
dzięki Łosiowisku Piotra redaktora
w nim Małgorzatę nauczycielkę
łochowskiego liceum
w Rzeczpospolitej Norwidowskiej
cóż się takiego u nas wydarzyło
wigilijne Łosiowisko
odsłuchiwane świątecznie wiele razy
bo nagranie się w Internecie rwało
kto usłyszał jednym uchem
mógł się cieszyć w Łochowie
w wielkiej Norwidowej okolicy
ale kto dostał ucho drugie...
pomknął duchem kulturo-rakiety
do zenitu wszechdoskonałości
polskich dziejów
branych tęczą zachwytu of course
mam drugie ucho (tor i rakietę)
dar rodzinnej wielce opatrzności
to samo nim usłyszałem wewnętrznie
tożsamość pokoleń polskich
Polska się odradza po raz trzeci
w najnowszej historii XX i XXI wieeku
do II RP i Trzeciej
i Rzeczpospolitej Norwidowskiej
po wojnach i ideologiach
po PRL i po Pisie
wracajac zawsze do tej samej rzeki
pokoleń polskich rodzin (rodów)
(środa, 27 grudnia 2017, g. 10.20)
Nie dane było mnie i wszystkim Kapaonom cieszyć się (publicznie) z dumnego dziedzictwa wielkiego Pisarza. To nie leżało w interesie partii i państwowej ideologii totalitarnego państwa. Należało się ukrywać ze swoją innością. Informacja o śmierci Wuja Kazimierza w obozie (Katyń) była ukryta za doniczkami i zielenią na Powązkach. Ojciec miał nieprzyjemności w pracy, gdy wyszło, że siostra jego żony jest Amerykanką. Po corocznych pielgrzymkach Rodziny Rodzin na Jasną Górę tłumaczyliśmy się w szkole z wyjazdu do rodziny. Wakacyjne grupy dzieci z RR były "śledzone" przez MO. W domach rodzinnych słuchaliśmy szeptów i krzyków Wolnej Europy w skrzeczącym radio. Kolega z klasy, w szkole podstawowej, wyprowadzał mnie na boisko, żeby na ucho powiedzieć, że jego rodzice słyszeli w RWE o wydarzeniach na Kubie. Gwałcili naszą wolność zmuszając do pochodów 1 majowych i śpiewu Międzynarodówki na akademiach ku czci partii, wojska ludowego, milicji obywatelskiej, albo z poparciem dla jakiejś inicjatywy I Sekretarza, Biura Politycznego, Komitetu Centralnego, albo całego Zjazdu Partii... albo, przeciwnie, z potępieniem jakichś zachodnich rewizjonistów i rodzimych warchołów!
Moja Matka Chrzestna (duchowo-korespondencyjnie) mieszkała w USA. Jej brat też, oboje urodzili się tam przed II Wojną Światową, gdy dziadkowie ze strony Mamy szukali tam chleba. Ba, poznali się tam i pobrali. Na koniec, w kolejnym pokoleniu, siostra została pierwszym agentem FBI przyjętym do służby, by bronić Pierwszej Konstytucji Wolnych Ludzi w Wolnym Świecie - z krajów byłego Bloku Wschodniego, pierwsza była Zofia Kapaon. O tym też nie należało mówić, zresztą bardzo długo nie wiedzieliśmy. A po transformacji ustrojowej siostra przyjechała do rodzinnego Legionowa, w oficjalnej delegacji, szkolić polskich policjantów! Wot, polskie drogi i nasze rodzinne dzieje!
W socjalistycznie słusznym czasie w gminach wiejskich panowała niepodzielnie nomenklatura wyznaczona partyjnymi podległościami PZPR i ZSL (kto na wsi słyszał o SD). Naczelnicy, Gminne Rady Narodowe, SKR, Samopoc Chłopska, Banki Państwowo-Spółdzielcze, szkoły, może mniej OSP, KGW, Domy Kultury (jeśli były), CEPELIADA... itd.itp.
JAKI NORWID? JAKI PRUS? JAKA INTELIGENCJA? JAKIE ZIEMIAŃSTWO? JAKA WOLNOŚĆ? JAKA OSOBA, JAKI PERSONALIZM... JAKA ŚWIADOMOŚĆ NARODOWA (PAMIĘĆ I TOŻSAMOŚĆ)?! - a co to w ogóle jest? Nie ma czegoś takiego! I sumienia nie było... tylko materia i świetlista prezyszłość komunizmu wspartego Rewolucją Naukowo-Techniczną. Obłęd zakłamania!
Godność osobowa - niezależna od żadnej instancji ziemskich władz i polityk - była największym zagrożeniem wszelkich materialistycznych i partyjnych ideologii. Teraz wiemy, że i kościelnych. Młodzi poeci raczej wtedy umierali, umierają. Broniewski się rozpił. My, tzn. moi rodzice drżeli, żeby nam nie zabrali i nie upaństwowili Domu i Ogrodu w Annopolu, z niebezpieczną dla systemu tradycją II RP i duchowością na wskroś staropolską, od zenitu Wszechdoskonałości dziejów. Dzisiaj po transformacjach soborowych w Kosciele Powszechnym i transformacji ustrojowej w kraju - Sanktuarium Matki Bożej Annopolskiej. Bo nie święci garnki lepią. I nie tylko w Guadelupe, Lourdes, Fatimie, Jasnej Górze...
Nie dane nam było! Wiele, bardzo wiele! "I nikt nas za te 45 lat k...a nie przeprosi!" (monolog Smolenia w kabarecie).
Przecież nie (tylko) dla własnej chwały! Ale dla wzrostu i pączkowania nowych odrośli w jednym krzewie zwanym dzisiaj kapitałem społecznycm (i skądinąd kapitałęm ludzkim) - w narodowej świadomości, pamieci wielkiej i tożsamości. Znów kiedyś święty Papież-Polak nam to wypomni - "Pamieć i tożsamosć" jest jego ostatnią książką. Kochał Norwida jak brata.
Ale nie dane było gminie Strachówka i miastu i gminie Łochów i innym na norwidowym Mazowszu cieszyć się, wzrastać, edukować i wychowawywać następne pokolenia Polaków w mądrości IV Wieszcza "z którego twórczości emanuje światło... Jednego z największych chrześcijańskich myślicieli Europy" (JPII)! W którym duch soboru się objawił, zapowiedział. Dopiero święty Jan Paweł II, Papież-Polak nazwał Norwida "jakby prekursorem Soboru Watykańskiego II". Soboru NASZYCH CZASÓW! Nadal nie cieszą się tym biskupi i duszpasterze diecezjalni?? - choć święty papież wspomniał pod ich i naszą katedrą! Bo Sobór się za Norwidem i Janem Pawłęm II ciągnie??! A u nas wiara tradycyjna bardzo i niepopularny ciągle rozum!!! Wot, Poljaki!
Zabić, uciszyć katechetę, powołanego w stanie wojennym, w Legionowie, przez wizjonerskiego proboszcza-imiennika Schabowskiego "by był z polską młodzieżą"! :-(
***
BEZLUDNA POLSKA BEZLUDNE KOŚCIOŁY
/wyniki statystyki ISKK/
jestem smutnym wizjonerem
ale nie złowrogim
widzę Polskę podzieloną
na bezludne wyspy
na bezludnych wyspach
nie ma kościołów
są samotni ludzie
wyrzuceni z oceanu na brzeg
najpierw dzielili zaborcy
potem okupanci
po nich komuniści
dzisiaj polityka dobrych zmian
Wałęsa i Solidarność 1980 są be
Rok 1989 podejrzany
to samo Sobór ONZ UE
na koniec papież Franciszek
pardon nie na koniec
na koniec i początek
rozum im nie odpowiada
i ludzka kultura od wieków
Strachówka więcej wie i mówi
wota wdzięcznosci wyniesione
z kościoła po Solidarnosci
za wolność godność odzyskane
dialog odrzucony (wiary i rozumu)
separatyzm pobłogosławiony
przez polskich biskupów
dziś w sojuszu z władzą (zła tradycja)
(sobota, 6 stycznia 2018, g. 11.32)
✦ ✦ ✦
LEKKOMYŚLA POLSKA
/znów (jedno) partyjni/
jak panna głupia z przypowieści
i lekkomyślny młodzieniec Sarmata
są dzisiaj moi współrodacy
wiary nie łącząc z myśleniem
prawdy nie kontemplują
i nie są współświątynią
patrzą w niebo za orłami
kaczątka i kaczory
bo księża im nie powiedzieli
o osobach najwyższej godności
powołanych na orłów dziedziców
bo sami są podporządkowani
PRL zabił nieklasowe myślenie
zabił pamieć i tożsamość
której nie ma Strachówka
Łochów Jadów Tłuszcz itd.
nie ma wspólnoty dla klimatu
klimatu dla osób i wspólnoty
w parafiach gminach polskich
diecezjach i powiatach niby RP
szlag może trafić myślących
ludzi Polaków nawet katolików
na zabicie ducha dialogu
z Bogeiem i ludźmi AD pl.2017
(piątek, 5 stycznia 2017, g. 7.29)
✦ ✦ ✦
ANNOPOL OSOBA I SERBINÓW
/stanów stan/
co mają wspólnego
co mamy wspólnego
skoro nie tylko miejsca
ale i osoba w tytule
błoto i wolność
może to i coś plus
świadomość czegoś
większego do przekazania
nie tylko los i dzieje
bo my je kształtujemy
świadomi siebie
skądś dokądś idziemy
(piątek, 5 stycznia 2017, g. 7.18)
✦ ✦ ✦
NOWE (Z)ROZUMIENIE (ŚWIADOMOŚĆ 10)
/obraz i podobieństwo/
dano mi wczoraj
dostałem jakoś skądś
osobowo
inaczej niczego się nie rozumie
że droga-prawda-życie
w podmiotowym troistym ujęciu
daje jeszcze więcej
niż dotąd myślałem
jest laboratorium większym
nie tylko podmiotu
poznającego siebie (tożsamość)
ale i świat i czas i istnienie
nie pars pro toto
ale cząstka elementarna całości
fascynująca próbka
tego co jest całością
tego co JEST
TEGO co jest
TEGO który jest
w aspektach koniecznych
(czwartek, 4 stycznia 2018, g. 10.02)
✦ ✦ ✦
ŚWIADOMOŚĆ CZY IDEOLOGIA (5c)
/wiara rozum i miksty/
narodowa czy grupowo-partyjna
ideologie są popłuczynami
po prawdzie religii systemach myślowych
sekciarstwem w istocie bezbożnym
świadomość służy nam (osobom)
ideologie grupom trzymającym władzę
poczucie przynależności w określonym narodzie
więzi w wymiarze zbiorowym
poczucie więzi kulturowo-etnicznej
świadomość ciągłości historycznej
podstawowe znaczenie ma jedność
pochodzenia języka kultury (religii tradycji)
postawy i zachowania w związku z …
okazywane przez ludzi na każdym (prawie) polu
poczucie jednej wspólnoty nade wszystkie inne
w jednej historii choć zmiennych granicach
czasem aż świadomość wręcz wielonarodowa
świadomość narodowa to główny warunek istnienia
narodu jako faktu historycznego
a nie tylko postulatu ideologicznego
wysuwanego przez nieliczną elitę
osoba rodzina i naród w hierarchiach istnienia są…
procesy kształtowania się świadomości narodowej
też są bardzo zróżnicowane
w niektórych krajach podobno ta większa
nakłada się na inną świadomość...
przemian gospodarczo-politycznych (religijnych)
bo sprzyjają ogólnonarodowej wspólnocie gospodarczej
i narastaniu jedności ekonomicznej całego terytorium
według jakiejś grupy rządzącej (np. PiS-RP)
w pewnych specyficznych warunkach
świadomość bezpośredniego interesu jednostki
przerasta świadomość wartości narodowych...
bo partia bo władza bo nadzieja na lepsze układy
trudno o bezinteresowność na tym polu skrytym
w nas i w rządzących liderach
wtedy świadomość narodowa
bezboleśnie w nich i wyborcach staje się ideologią
my-osoby mające na uwadze większą ideę narodową
przyjmując naród swój nasz polski
jako najważniejszą i najcenniejszą część społecznego ładu
powinniśmy skupiać się głębiej
nad zjawiskiem polskiej świadomości narodowej
nad jej kondycją i nad tym jak ją usprawnić na lepsze
myślę przepisując z Internetu
wszystko jest w googlu na wyciągnięcie ręki
także zło zagrażających nam ideologii
czyli fałszywa świadomość tylko zbiór poglądów
których funkcją jest afirmowanie aktualnego układu
władzy ekonomiczno-polityczno-partyjno-religijnej
których poglądy przyjmowane są jako prawdziwe
przez ludzi żyjących w tym i z tego układu (elektorat)
choć w istocie powstały one dzięki niemu
a poza nim tracą swoją iluzję prawdziwości
zbiór poglądów wyrażających interesy jakiejś klasy
mobilizujących do walki o władzę
uzasadniających utrzymanie władzy eschatologicznie
w celu przekształcenia całej rzeczywistości
zgodnie z interesem tej klasy i jej widzeniem świata
ideologia burżuazji lub proletariatu lub jednej nadpartii
(środa, 1-3 stycznia 2018, g. 13.37)
***
IMPULS WIECZNEGO LOGOSU (ŚWIADOMOŚĆ 5b)
/świadomość 8 błogosławieństw/
działam impulsywnie
tak samo zda się myślę
a jednak
w tych impulsach jest całość
dobro i grzech
jedności mej nie zabiły
owszem coś uwidoczniły
że ponad nie jest całość
ta całość jest inna
całkiem inna od wszystkiego
co światowość dać może
lub tylko oferuje (zda się)
jaką to radość daje
wie ten kto da się prowadzić
ile trzeba mieć Boga w sobie
żeby z tym wszystkim sobie poradzić
(poniedziałek, 1 stycznia 2018, g. 15.28)
Mamy niezawinione zaszłości-zaległości. Oby nic nie zniszczyło naszej młodej europejsko-światowej wolności, abyśmy mogli dojrzewać jako osoby, wspólnoty i naród i dzielić się prawdą-dobrem-pięknem z całym światem. Bez wolności się nie da. Ale i vice versa - nie ma wolności bez prawdy! Która nie chce być/pozostawać w ciemności. Ale się w pełni OBJAWIAĆ! I w macierzy, i w UK, i w UE i ONZ... W nauce i sztuce. I w duszpasterstwie, a nawet w mężach stanu.
✦ ✦ ✦
KOŚCIÓŁ I WSPÓLNOTA (6)
/cóż po homili abp. Głodzia/
nie ma Bożego Narodzenia
dnia drugiego trzeciego itd.
bo albo jest zawsze albo nigdy
wie papież ale nie polscy katolicy
katolicyzm polski
jest terrorem tradycji (głównie)
ale nie myślenia
a bez myślenia wiary nie ma
nie ma wiary bez myślenia
nie ma wspólnoty bez dialogu
który z myślenia się rodzi
w myślenia Betlejem
wiedział papież z Polski
najbardziej z możliwych soborowy
który Norwida tam wpisał
w gaudium et spes i lumen gentium
i w hamanae dignitatis
a potem w encykliki
w homilie przemówienia
listy do osób rodzin wspólnot
tego Polacy nie wiedzą
nie powiedzą nam dusz-pasterze
którzy pachnieć nie chca owcami
ale sobą i gołą tradycją
człowiek jest drogą Kościoła
przyszłość człowieka zależy od kultury
nie w Strachówce księdza Mieczysława
ani diecezji głodziowo-hoserowej
nikt nie jest wieczny
raz na zawsze włądzy nikomu nie dano
będą inni proboszczowie
biskup też jest u nas już inny
(wtorek, 26 grudnia 2017, g. 12.41)
Aleksandryjsko-Maryjski Instytut Wychowania Panien, to bardzo ciekawy i ważny wątek. Bardzo polski! No bo jego pierwsza siedziba byłą w pałacu Borchów przy ul. Miodowej (obecnie Pałac Arcybiskupów Warszawskich), od 1844 r. Pałac Czartoryskich w Puławach, a na koniec gmach obecnego Parlamentu na ulicy Wiejskiej! Dla mnie, fascynujący nie tylko ze względu na rodzinę/babkę Bolesława Prusa i mojej prababci, ale także w kontekście Pustawójtówny i trzech ciotek Marii Curie-Skłodowskiej. Bardzo polski wątek, bardzo polskie dzieje, dzieje świadomości narodowej. Pamięci i tożsamosci Polaków i polskich rodzin! Skłodowski, dziadek noblistki, z nieodległych nam Zarębów Kościelnych (tam, gdzie Bug płynie, za Brokiem Małkinią i "prymasowską" Zuzelą), też jest z pokolenia transformacji ziemiaństwa w inteligencję pozytywistyczną. Przypadek ma to do siebie, że czasem czyni cuda, m.in. zetknął Prusa-ucznia gimnazjalnego w Lublinie, z jego dyrektorem Skłodowskim, dziadkiem podwójnej polskiej noblistki! :-)
Żeby jeszcze bardziej powiązać ich czas, z naszą współczesnością, potrzebny jest... seksualizm jawny, objawiający się, aż po teologię ciała JPII. Czyż nie współcześnie wybrzmiewają wątki erotyczne życiorysu Prusa?! Rozświetlają się od najwcześniej młodości - w "Grzechach dzieciństwa" i dotyczą epizodu z muchą i psiapsiółkami Oktawią i Emilią. Trzeba wrócić nam do lektury opowiadania - pod tym wielce obiecującym kątem (wątkiem).
"Oktawia okazała się bratnią duszą Emilki i obie dziewczynki zaczęły spędzać z sobą cały czas... jej dystyngowany, wyćwiczony w Instytucie sposób bycia upodabniał ją w jego oczach do kobiet, które skrycie podziwiał" (s. 59).
Czy jest to już wystarczający powód, by mówić o "jego erotycznych fascynacjach" (Grzechy dzieciństwa), "erotycznym autoportrecie, obrazie samego siebie jako mężczyzny" (Antek), "traumatycznym węźle, z którym nie potrafił sie uporać przez wiele następnych dekad". Podobno coś z tego opisał jeszcze w poemacie, nie opublikowanym, ale można być pewnym, że "niegroźnym". Każdy ma swoją historię seksualną, więc niech bada, porównuje, wyciąga wnioski. I się nimi dzieli? Np. na Facebooku! Me too!?
Aspekt seksualności i jej roli w naszym życiu i życiorysach, wraca przy szukaniu przyczyn tragicznej śmierci 18-letniego wychowanka-bratanka Emila Trembińskiego. Żona Stefana Żeromskiego (wielcy pisarze byli zaprzyjaźnieni, Prus był świadkiem na ich ślubie) - pisze wtedy w liście do Aliny Sacewicz "brak męskiej opieki, dzięki której mógłby bezpiecznie wkroczyć w świat seksu" (s. 409).
W swoich listach Prus naszą prabacię nazywa Emilką, a jej dzieci siostrzeńcami i siostrzenicami (lub siostrzeniczkami). W liście do Oktawii, jeszcze wtedy nawet nie narzeczonej, w dniu 17 lipca 1872 pisze - „w pierwszym liście do Emilki zapytywałaś Pani, co robię? Otóż jestem literatem... W każdym razie nie gniewaj się Pani na Emilkę za to, że mi pokazała i oddała dwa listy Pani”. Inne wzmianki „Emilka zasyła Ci ukłony... Do Emilki też nie piszesz... Jackowskim pozdrowienia... Jackowskich ściskam... Emilce i jej rodzinie pozdrowienia... Rodzinę Jackowskich uściskaj serdecznie... Emilkę i jej dzieci ściskaj...”. Jak byli sobie bliscy i potrzebni, niech świadczy fragment jego listu pisany do narzeczonej z 3 maja 1874 roku: „U Emilki dotąd nie byłem! Ta okoliczność powinna Ci dowieść, jak mało mam czasu”. (Z listów Bolesława Prusa - „Listy do narzeczonej i żony”, Zakład Ossolińskich, Wrocław 1953) dowiedziałem się też o nieznanym fakcie z dziejów rodzinnych, o wczesnej śmierci jednego z rodzeństwa mojej babci: „Emilce w piątek umarła córka na ospę; była u mnie biedaczka bardzo zmartwiona”. ("O miłosci do Annopola, Strachówki, Polski i Kościołą", Annopol 2015, s. 5/6)
✦ ✦ ✦
GRZECHY DZIECIŃSTWA
/ludzkość zbałamucona/
wielu już opisywało
ten stan radosny
dzieciństwa zapoznanego
na które zły duch
nałożył przekleństwa grzechu
bo nie grzeszności
dorosłe swoje problemy
na nas przerzucili
nierozumni dorośli
sami w lęki okryci
w cielesności bezradni
zgubionego szczęścia
nie nie ma takich
są jakieś dorosłych projekcje
w kodeksy grzechów ubrane
takim jest wasz legitymizm
oparty na przykazaniach ojca
który nieustannie coś zaleca
kochać i czcić panią hrabinę
nie należy drzeć butów
ciągnąć źrebiąt za ogony
wszelka władza pochodzi od Boga
(niedziela, 12 listopada 2017, g. 8.59)
✦ ✦ ✦
DOKTRYNA KOŚCIOŁA
/brzmi fatalnie/
doktryna
jak to brzmi fatalnie
nawet jako katechizm
kodeksowo-traktatowy
człowiek jest wolny
jest osobą
z neuro i biochemią
nie paragrafami
człowieku poznaj siebie
czym prędzej
bo wielu chce rządzić tobą
korzystając z twej niewiedzy
ONZ i Sobór Watykański II
zwracają ci to (zwrócili)
co inni chcą zabrać (zabrali)
ubrani w togi władzy
idź i ja cię nie potępię
zrozumiem
obejmę miłosierdziem
bo już się znam
(niedziela, 12 listopada 2017, g. 8.51)
✦ ✦ ✦
BEZGRZESZNOŚĆ
/chwała i dziękczynienie/
bezgrzesznym
jestem przez chwilę
ba nawet nie mam pokus
przez chwilę
nie wiem co będzie za chwilę
nastroje i biochemie płyną
przeze mnie na przestrzał
grzesznym jestem człowiekem
ale jak się nie cieszyć tą chwilą
kiedy jestem na chwilę
bezgrzeszny
Bogu niech będą dzięki
nie bądźmy tacy seriozni
Bóg nie chce smutku i zguby
smutnych diabeł zeżre
w try miga
(piątek, 10 listopada 2017, g. 12.08)
✦ ✦ ✦
ZOBACZ DOBRO
/dostałem i to do zapisania/
głoszę swoje rekolekcje
od Matki Bożej Annopolskiej
całemu światu (jeszcze)
zobacz dobro w sobie
niczego nie stracisz
zyskać możesz wiele
człowiek nie jest grzechem
człowiek jest osobą
przekraczającą wszystko
ładnie się mówi
że transcendujemy
zbliżając się do nieskończoności
człowiek nie jest grzechem
choć grzeszy
jest cudem
w ciele duch zamieszkał
nawet Jezusa z Nazaretu
nikt siebie nie zna do końca
swoich możliwości
ku rzeczom dobrym
pięknym i prawdziwym
prawdę można kontemplować
także tę o sobie
prawda nas wyzwala
(czwartek, 9 listopada 2017, g. 10.59)
***
KONKORDANCJA NORWIDOWSKA
/szukajcie a znajdziecie/
zapiszę ku pamięci
bo przecież nie dożyję
realizacji
niech trwa w banku idei
jest to nie byle jaki
końcowy etap lub meta
drogi-prawdy-życia
na norwidowskiej ziemi
trzy kolumny zostaną
wystawione pod niebo
z naszej ziemi
Norwid-Sobór-Jan-Paweł-II
(2 grudnia 2017, g. 12.48)
✦ ✦ ✦
NORWID SOBÓR I STRACHÓWKA
/Gaudium et Spes/
od pewnego czasu w XXI wieku
obmodlonym trzecim tysiącleciu
rokiem łaski u Pana
trąbami w Watykanie
nie można wjechać do Strachówki
gminy i wsi
nie pytając o Sobór Powszechny
Święty i Apostolski
Jan Paweł II nam nakazał
każdemu dla kogo on ważny
święty sam i natchniony
kulturą Polaków i świata całego
kochał bardzo Norwida
jak przyjaciela brata i poetę wieszcza
w którym zobaczył prekursora
soboru dla świata i Kościoła
dla myślących pokoleń
które nadejdą
a ty Strachówko
nie jesteś zgołą najmniejsza
nie można już odtąd
czytać utworów Norwida
zapominając świat i Kościół
posoborowego człowieka
(wtorek, 21 listopada 2017, g. 9.52)
✦ ✦ ✦
ŚWIĘTY PAWEŁ W KSIĘŻYKACH
/rozmowa z mądrością odwieczną/
kogo wyszliście zobaczyć
na rozstajach dróg
czyżby mnie (aż nie wierzę)
zwanego Apostołem Narodów
dobrze zrobiliście
wreszcie możemy się spotkać
pomedytować w polach
czekałem na was
krzyż pięknie ornamentowany
i postać jakaś w koronie
głowa postaci
tożsamość i zamyślenie
tożsamość jego
a wasza gdzie jest jaka
i tożsamość tych
którzy go tu wystawili
o co właściwie chodzi
ja jestem od pamięci i pytań
bardziej niż od łatwych odpowiedzi
głoszę to co czcicie nie znając
(wtorek, 21 listopada 2017, g. 9.29)
***
A to 2 lata temu...
ODPOWIEDŹ
/PiS-owi/
odpowiedzią na koniec epoki
jest dziekczynienie
nic nie wskórasz wodzu (z nami)
bo myśmy widzieli
jesteśmy naocznymi świadkami
cudów epoki
która dla mnie zaczęła się w świecie
wiary i rozumu
w dalekim Watykanie
16 października 1978
epoka godności odzyskanej
potem solidarności wolności
samorządności stowarzyszeń
w braterstwie z ludami narodami
Europy i świata
prawda jest globalna
nie można jej przegłosować
ale mówcie swoje (argumenty)
na świadectwo czegoś swojego
(wtorek, 5 stycznia 2016)
PS.
Zdjęcie do kalażu z Orszaku 3 Króli w Olkuszu 2018.
