Ale - na jego/ich niepowodzenie - jest prawda. Prawda jest poznawalna - nawet wbrew jemu-prezesowi znów jedynie słusznej partii, wierze itd. On już wszakże przywdziewa nowe szaty - wciela się w jednoosobowy tzw. "komitet bezpieczeństwa". Gra na wierze i poczuciu bezpieczeństwa, jak pastuszek na wiejskiej fujarce.
Są jednakowoż takie aspekty całej rzeczywistości, które sięgają najgłębiej i pozwalają odkrywać istotę rzeczy i spraw. Kto o istotę nie pyta, nigdy się o nią nawet nie otrze. Tam prezes i wódz nie dociera.
Można poznać i kontemplować prawdę na dwóch skrzydłach wiary i rozumu człowieka. W co wierzysz polityku, jeden, drugi, trzeci... każdy. Jeśli w nic i nie potrafisz, ani chcesz, o tym rozmawiać, współtworząc kulturę dialogiczną współczesności - a kysz, giń, przepadnij. To nie jest religia, ani ta od sacrum, ani ta od polityki i bałwochwalstwa (samych siebie i swoich intetresów, albo partyjnych, grupowych... po tzw nacjonalistyczne).
Prawda odsłania, szlifuje się w dialogu. Polityk, polityka, politycy maja swoje zadanie do odegrania w społecznościach - a "przyszły los ludzkości leży w ręku tych, którzy potrafią podać następnym pokoleniom motywy życia i nadziei" (Gaudium et spes, nr.31). Polityka, która tego nie rozumie, albo ucieka od istoty politycznej rzeczy pustoszy Ludzkość na Ziemi, w bezkresnym Kosmosie.
Jest postawa miłości intelektualnej, dorastają w niej tylko ludzie dojrzali. Niedojrzali tworzą... także swoje (partyjne, wyborcze) polityki. Nie cierpię tych oszustów i oszołomów z całego serca, wiary i rozumu. Miłośników prawdy, życia i nadziei kocham, ba, są mi jak siostry i bracia w ludzkiej rodzinie na najlepszej z planet. Zaiste, przyszłość człowieka zależyt od kultury. Takiej kultury.
Ja ciągle o tym. Bo tak odczytuję i przeżywam obecną sytuację w polskim życiu publicznym, którego stałem się microtrybikiem przez Solidarność, katechezę, samoireządnosć i norwida.
Od 6 lat przeżywam i zapisuję myśli z wielkim natężeniem woli, serca, ducha, intelektu, czyli całego siebie, mocą i światłem danymi mi Drogą-Prawdą-Życiem, dzisiaj już 68 letniego świadka czasu swojej epoki dziejów i kultury. Czyli także spotkań osobowych, zachwyceń, porwań do siódmego nieba, ale takze znajomości swoich słabych stron - za mało pracuję na miłość. Od 6 lat czuję się gwałcony. Ja, katecheta, który w wieku 6 lat trafił na pedofila w moim katolickim Kościele.
To, co powyżej, napisałem dzisiaj, 9 sierpnia 2021, dzień przed pogańską miesiącznicą Kaczyńskiego i jego dwór (marionetek, przydupasów itp). Taki rodzaj kultu do świętości chyba - przez watykańskie komisje/procedury - nie prowadzi?!
Dzisiaj, 9 sierpnia, jest znów z rana cicho w domu, z widokiem na Dęby Pamieci i MBA za rogiem. Dzieci i wnuki się rozjechali po rodzinnym święcie wakacyjnego spotkania. Igrzyska w Tokio dobiegły do końca. I ja wracam w rutynę mojej codzienności.
To co poniżej, jest notatkami i próbami napisania posta wcześniej. Nie dało się postawić w nich kropki. Dzisiaj bez zmian doczepię.
3 sierpnia - Tak być nie może. O pseudokatolicyzmie partyjno-ustrojowym
Czym żyje człowiek. Z gatunku homo sapiens. Człowiek, który jest (stał się) OSOBĄ, z pełną godnoscią i zdolnościami poznania prawdy i kontemplowania jej na dwóch skrzydłach. Kontemplacja jest czynem osobowym, przecież nie cyfrowym procesem materii. Motywy życia i nadziei nas tworzą, tzn. naszą osobową i osobistą Drogę-Prawdę-Życie. Porozrywane na strzępy sa tylko strzępami, czasem może i urokliwymi (pociągającymi jakoś, coś w nas...).
Prawa Człowieka, duchowe i intelektualne osiągnięcią Soboru Watykańskiego II są szczytami mojej epoki pokoleniowej. Nie napoiszę przecież, że są ideałami, najwyższymi osiagnięciami wszechczasów. Są osiągnięciami człowieka w naszych czasach, jego ducha i okoliczności wszelakich, dobrych, złych, przepięknych i tragicznych.
Obecny układ rządzący, a według mnie aż pseudokatolicki PiS-KEP-ustrój, mieni się obrońcami chrześcijaństwa i Kościoła Katolickiego, co do istoty spraw naszych od rewolucji październikowych wyborów 2015.
I TU JEST MÓJ GŁOS SPRZECIWU I NIEZROZUMIENIA PRZYJACIÓŁ, ZNAJOMYCH I INNYCH. UWAŻAJĄ, ŻE RELIGII NIE NALEŻY WPLĄTYWAĆ W ROZUMIENIE NASZEJ RZECZYWISTOSCI I PUBLICZNEJ DEBATY O NIEJ. RELIGIA W POLITYCE CHYBA MOZE NAJBARDZIEJ DZIELIĆ RODZINY, SPOŁECZNOSCI, NARODY, LUDZKOŚĆ?! Wszak to ogień i woda. Religia sięga najwyższych motywów życia i nadziei, a polityka - najniższych (władza, rewanżyzm-zemsta, karierowiczostwo, chore ambicje...) - za moich czasów najpierw pojawiły się w polskim życiu przez działania Rydzykowego Radia Maryja.
Wszystko, co przeżywam, myślę, piszę jest wkorzenione w glebę sensu (Logosu) jakiego doświadczyłem - i jeszcze jest dane mi doświadczać - Drogą-Prawdą-Życiem, z motywami mojego osobowo-osobistego życia i nadziei. Nie inaczej. I tak chcę dożyć za mojej świadomości, do demencji...
Jan Paweł II podjął - dzięki własnej formacji intelektualnej i wzmocniony Soborem Watykańskim II - wiele współczesnych tematów, w pełni świadomy miewjsca i roli tako Kościołą, któremu przewodził przez 27 lat, jako i ludzkiej kultury w całości. W swoim oficjalnym i PUBLICZNYM stanowisku/nauczaniu zmierzył się z zagadniem wiary i rozumu człowieka na ziemi -
"Filozofia jest niejako zwierciadłem kultury narodów [a] zwiara i rozum są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy... Podkreślając w ten sposób znaczenie myśli filozoficznej i jej prawdziwe wymiary, Kościół ma na uwadze dwa cele jednocześnie — obronę godności człowieka i głoszenie ewangelicznego orędzia. Najpilniejszym warunkiem realizacji tych zadań jest dziś doprowadzenie ludzi do odkrycia własnej zdolności poznania prawdy oraz tęsknoty za najgłębszym i ostatecznym sensem istnienia. W perspektywie tych głębokich dążeń, wpisanych przez Boga w ludzką naturę, jaśniejsze staje się też ludzkie i zarazem humanizujące znaczenie słowa Bożego. Dzięki pośrednictwu filozofii, która stała się też prawdziwą mądrością, człowiek współczesny będzie się mógł przekonać, że tym bardziej jest człowiekiem, im bardziej otwiera się na Chrystusa zawierzając Ewangelii" (Jan Paweł II, Encyklika Fides et ratio).
Przykłądy stare i nowe:
a) "Chcą pozbawić NIK niezależności" - gra z Banasiem i wokół Banasiowo-państwowego NIK'u, na dole polskiego życia państwowego wyrastają takie kwiatki, nieuchronne w tym pseudokatolickim PiS-KEP-ustroju (inkryminowane interesy robił Minister Finansów Marian Banaś pod bokiem arcybiskupa Jędraszewskiego, to co, nie wiedział? - a która to parafia??). Znają pasterze owce swoje (nb. meliny kiedyś omijali podczas tzw. kolędy).
b) "Wymiar sprawiedliwości sprawują sędziowie, żaden sędzia nie powinien więc uczestniczyć w składach orzeczniczych z osobami, które nie są sędziami. Stąd moja decyzja" - OTO W JAKIE SYTUACJE WPYCHA POLKI I POLAKÓW PSEUDOKATOLICKI PIS-KEP-USTRÓJ!
c) Kaczyński boi się wolnych mediów, a za jego strach zapłacimy wszyscy... Wolne media (tym razem TVN) to prawo do godności wolnych myśłacych mieszkańców-obywateli. Tego nie ma w DEKALOGU wg Kaczyńskiego ( i jego dworu, przydupasów...). POLSKA partią Wodza zniewolona, zgwałcona, pohańbiona - czyli istota pseudokatolickiego PiS-KEP-ustroju. Papieżu powiedz to naszym bisku[pom we wrześniu.
d) I Prezes Sądu Najwyższego Rzeczpospolitej Polskiej prof. Manowska a Ministrowie Sprawiedliwości Rządu RP Ziobro, Wójcik itd. itp. Nie tylko Jezus, znając ich myśli, mówi do nich [i do nas słuchaczy, czytelników-realistów]: Każde królestwo, wewnętrznie skłócone, pustoszeje. I żadne miasto ani dom, wewnętrznie skłócony, nie ostoi się (Mt 12.25, Biblia Tysiąclecia).
e) Poseł Lech Kołakowski - sprzedajny jak... słoma do butów. Mamusia najbogatszego/obrotnego Prezesa Obajtka jako krawcowa odłożyła setki tysięcy zł i inwestuje w akcje spółek giełdowych... Były Senator Kazimierz Jaworski ma katolicko-patriotyczny-pomysł na parafialne spółki (oczywiście na pisowskim Podkarpaciu)... przykłady żerowania na mentalności ludowo-tradycjonalistycznego polskiego katolicyzmu mnożą się we wszystkich dziedzinach życia, w całym kraju, od ulicy Nowogrodzkiej po Giewont, z przystankami w Toruniu, na Jasnej Górze i w każdej polskiej parafii i diecezji. Taki mamy, tu i teraz, klimat. Macki sięgnęły także nas (ot, niech ktoś zbada powiązania kościelno-partyjne w kreowaniu szkół przyjaznych rodzinom, albo wypędzenia Wotów Wdzięczności za Wolność/Solidarność z mojego parafialnego kościoła).
I dalej pociągnę, mówiąc biblijnym tonem - przyjrzyjcie sie włodarstwu swemu - już nie tylko UE z TSUE, ETPCz... ale także głosy płyną do nas i świata całego z USA, listy piszą senatorowie i Izba Reprezentatów, Demokraci i Republikanie.
Można przemilczać i lekceważyć głos zwykłego katechety i świadka czasu (Polskiej Drogi Wolności). Poniesiecie za to konsekwencje. Ale dlaczego Polska i cały Kościół w Polsce??? Wiedza, sumienie... czy podporządkowanie politykom??? OTO W JAKIE SYTUACJE WPYCHA POLKI I POLAKÓW PSEUDOKATOLICKI PIS-KEP-USTRÓJ! Hierarchicznych przecież także, na równi, są cząstką społeczeństwa, nie zefirami na niebieskim firmanencie - bez kasy od wiernychg (i państwa) nic by nie znaczyli?? Z pewnością większość nic, ostaliby się jeno święci.
Jednym z najważniejszych wyzwań dla komentatorów polskiego życia publicznego jest zrozumienie roli Kościoła w tym całym zamieszaniu MORALNYM, nie tylko politycznym. Wyjdźcie ze schematów i uprzedzeń. Przekroczcie próg nadziei. Trzeba stawiać odważniejsze pytania wykraczające poza spokojną rutynę - m.in. jaka jest "konstrukcja mentalna polskich biskupów - Ona w dużej części składa się z takiego sposobu patrzenia na rzeczywistość, który jest wyniesiony z czasów słusznie minionych, z PRL-u. Władza i wszelkie jej działania, które jakoś naruszają autonomię Kościoła, są postrzegane jako działania wrogie. (...) Poza tym z całą pewnością biskupi czują się przytłoczeni tym, co się działo w Polsce, ale i na świecie. Widzą, jakie to są koszty. Tego się biskupi boją i zaskorupiają się w tej swojej twierdzy, próbując to jakoś przetrwać. Choć miejscami pęknięcia się pojawiają - tłumaczył duchowny... gdzie komisja ds. pedofilii powinna szukać pomocy w uzyskaniu potrzebnych akt. - I tutaj jest kolejny problem. Ta komisja niewątpliwie jest przedłużeniem władzy, która w obszarze sprawiedliwości i sądownictwa nie błyszczy, delikatnie mówiąc. Ja w podobnym stopniu nieufnie patrzę na działania Episkopatu, jak i na działania komisji rządowej. Biorę to w kontekście i widzę, co się dzieje" (red. S. Ogórek pytał dominikanina o. Pawła Gużyńskiego)
3 sierpnia - Tusk czy Jędraszewski. Jędraszewski czy Tusk
Jeden był Premierem Rzeczypsopolitej Polskiej i Prezydentem Europy (Przewodniczącym Rady Europejskiej). Drugi Arcybiskupem Metropolią (Ordynariuszem) Krakowa, diecezji krakowskiej, następcą kardynała księcia Sapiechy, Wojtyły, Macharskiego, Dziwisza. Trzeba ich obu zdefiniować na początek. Dla potomnych. Ktoś przechodzi do historii, ktoś nie. Na kartach historii można zapisac wszystkich i wszystko. Pamięć i tożsamość zbiorową (narodową, kościelną...) tworza niektórzy, z reguły ci najważniejsi, którzy się czymś zapisali, zasłużyli.
W czasie mszy 6 sierpnia, rozpoczynającej polskie-narodowe pielgrzymowanie na Jasną Górę, abp Jędraszewski przywołał słowa Donalda Tuska wypowiedziane 4 sierpnia w Nakle. "Musimy podjąć działania, żeby polska kobieta miała poczucie, że jest równoprawna, że macierzyństwo nie zamieni ją w niewolnicę" - mówił polityk.
- Nie pamiętam, żeby takie słowa padały publicznie, mówiące tak o godności kobiety, o godności macierzyństwa, o rodzinie, która na miłości rodzicielskiej i macierzyńskiej zwłaszcza się buduje - skomentował metropolita krakowski. I mówił dalej - Abyśmy nie ulegli myśleniu tylko na sposób ludzki, gdzie się liczy tylko pieniądz i zysk, a gdzie nie ma miejsca na Boga... potrzebne jest nam dzisiaj trzeźwe myślenie o najważniejszych sprawach... Wskazywał na godność człowieka, która wynika z faktu, że został stworzony na Boży obraz i podobieństwo... Z tym wiąże się trzeźwe, czyli w prawdzie, myślenie o tym, kim jest kobieta, kim jest mężczyzna, co znaczy małżeństwo i rodzina, co znaczy miłość małżeńska i rodzinna będąca fundamentem trwałości narodu... Módlcie się, żeby nasza ojczyzna budowała na Bogu, żebyśmy myśleli po Bożemu" (tutaj)






