Wstęp:
Rozmawiamy sobie ze znajomym na Fb o polskich podziałach. Rzadkość to w moim życiu ogromna. Bogu jestem wdzięczny za to stokrotnie.
Jednakowoż - nie mogłem poniższej odpowiedzi tam zamieścić, bo... ukazał się komunikat "komentarz za długi, nie moze przekraczac 800 znaków, skróć wypowiedź".
Ani myślę skracać, ani tym bardziej rezygnowac z tego cudownego dialogu. Co napisałem, napisałem - cytat nie jest chlubny (z Piłata), ale jest już wprowadzony do obiegu w kulturze także przez Tomasza Manna, mojego nieśmiertelnego inaczej Mistrza. Dlatego zamieszczam tutaj cała wypowiedź, nie rezygnując ani z jednego znaku, a tam wkleję link na tego bloga (o ile procedury i skrypty Fb na to pozwolą):
PT ROZMÓWCO - Po pierwsze bardzo dziękuję Tobie i Opatrzności Bożej za tę (naszą!) rozmowę. To pierwszy przypadek w moim życiu od 6 lat (i dłużej). Choć znam i prof. politologa Sowińskiego i Posła polityka Grabca z młodzieżowych spotkań przed wielu laty w parafii w Legionowie i… (inni tez bywali profesorami, posłami, senatorami, są księżmi – na różnych szczeblach hierarchii…) nikt nie podejmuje takich tematów, zwłaszcza publicznie, a wypowiedzi medialne, albo publikacje rozmowy nie zastąpią. Mam prawo myśleć o złym klimacie życia publicznego (społeczno-kulturalnego pewnie ciut mniej z racji pozytywnego promieniowania wolności z prawdziwych twórców kultury), czyli tako w państwie, jako i w Kościele, bo „co Bóg złączył, człowiek niechaj nie rozdziela także w Kraju nad Wisłą”.
Jako preambułę mojej wypowiedzi potraktuj wyznanie, że nie absolutyzuję, nie idealizuję/uświęcam po polsko-katolicku żadnej partii (czy to w stanie rządzącym, czy też opozycyjnym lub in statu nascendi), co więcej wierzę do szpiku kości, że żadna na to nie zasłuży nigdy, bo to nie ten rejestr bytów. Autorytetami są dla mnie – mogą być - tylko osoby.
Jak mogą się zmniejszać podziały między dwoma plemionami, skoro brak dialogu (czyli mówiąc wprost – chęci). Nieumiejętność życia w kulturze dialogicznej sięga PRL, w którym była imitowana przez jedynie słuszna partię. W Kościele nie sprzyja jej słaba znajomość Soboru Wat II (ducha i litery). Żyjemy obok siebie. Ciężar największej odpowiedzialności (instytucjonalnej i…) spoczywa na sprawujących władzę, na każdej płaszczyźnie życia wspólnego.
O niejawności wkorzenionej w nas (społeczeństwa z przejściami, niewola, kolonializm, komunizm…) mówiłeś w wykładzie. Ba, też tak uważałem, że NAUKA SPOŁECZNA KOŚCIOŁA powinna zajmować poczesne miejsce od początku transformacji ustrojowej, w działalności każdej parafii…). A takie rozmowy jak nasza, powinny rozbrzmiewać od rana do wieczora w przestrzeni życia publicznego (więc i religijnego) w Polsce. ZROZUMIEĆ DRUGIEGO.
Nie interesuje mnie, co mówią o polityce, bo się na jej życiu wewnętrznym nie rozeznaję. Natomiast chcę usłyszeć i dowiedzieć się co mówią - i jak mówią - o rzeczywistości. Z jakich czerpią rejestrów: słów-pojęć-odniesień kulturowo-światopoglądowych.
Dałeś bogaty materiał do przemyśleń, więc i mojego pisania. Chwilę wcześniej opublikowałem post - moje katechetyczne spojrzenie na świat - na stronie KatechezaOnline, przytoczę:
„Co ma teraz w głowie ten/taki biskup [Regmunt]? "dr psychologii na podstawie dysertacji Postawa religijna a psychospołeczne aspekty modelu kapłana. Badania empiryczne w populacji polskiej... - adiunkt w Katedrze Psychologii i Pedagogiki. Prowadził wykłady z medycyny pastoralnej na PWT we Wrocławiu... W strukturach Konferencji Episkopatu Polski w latach 1996–2005 pełnił funkcję delegata ds. powołań... kapitan rezerwy Wojska Polskiego...
25 czerwca 2021 arcybiskup Wojciech Polak, delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży, poinformował, że w związku ze zgłoszeniami dotyczącymi zaniedbań hierarchy w sprawie wykorzystania seksualnego osób małoletnich przez dwóch kapłanów diecezji zielonogórsko-gorzowskiej Stolica Apostolska przeprowadziła postępowanie, zgodnie z przepisami kodeksu prawa kanonicznego i motu proprio Vos estis lux mundi, w wyniku którego zakazała mu uczestniczenia w jakichkolwiek celebracjach i spotkaniach publicznych na terenie diecezji oraz udziału w gremiach Konferencji Episkopatu Polski, a także nakazała finansowe partycypowanie w wydatkach diecezji zielonogórsko-gorzowskiej związanych z przeciwdziałaniem wykorzystaniu seksualnemu małoletnich. W reakcji na decyzję Stolicy Apostolskiej diecezja zielonogórsko-gorzowska wydała oświadczenie, w którym przeprosiła za krzywdy i zaniedbania, informując jednocześnie, że zastosuje się do zaleceń dotyczących funkcjonowania diecezji" (wiki)
Co o katolicyzmie mówią programy TVP (np mówienie o odczłowieczonym-uprzedmiotowionym Tusku itd). Bardzo katechetyczne spojrzenie na świat!”
Jednym z wyróżników obecnych podziałów w Polsce jest stosunek do Kościoła (religii, wiary). Nie jestem odosobniony z moim krytycznym spojrzeniem, bo DOŚWIADCZENIEM. Znamy coraz więcej nazwisk po obu stronach. Z jednej (i mojej): ojciec Kramer SJ, Gurzyński, Biskup (zmarły o. Zięba) OP, ks Sowa, Isakowicz-Zaleski, Czesak, prof.prof. Wierzbicki, Kobyliński, Draguła… codziennie można znaleźć wypowiedź któregoś z nich w tzw przestrzeni publicznej. Działalność Więzi, Znaku, Tygodnika Powszechnego, red Nosowski, Gawryś, Terlikowski itd.itp. – dużo już nas. Red. Gawrysia i Marcina Przeciszewskiego poznałem na spotkaniach modlitewnych śpiewajacych i medytujaćych kanony z Taize i oczywiście Dobrą Nowinę (Gaudium et spes itp). To samo robiliśmy w Legionowie.
Wszystkich wymienionych powyżej - po tej stronie Kościołą i państwa - można wiązać z postawą dialogiczno-kulturową w rozumieniu religii-Kościołą, z wiarą i rozumem zawsze gotowymi do wpółpracy, postawą soborową (wspólnotową) czyli radosnej obecnosci w świecie zawsze nam współczesnym. Gaudium et spes, Lumen gentium, Pacem in terris, Fides et ratio, Centesimus annus, Lumen fidei, Laudato si… NIE MOŻE już być niesoborowego papieża od 60 lat (od Jana XXIII).
Po drugiej stronie jest coraz więcej nazwisk, wszystkich hierarchicznych stopni – karanych, odsuwanych przez Watykan. Oczywiście nie utożsamiam ich tylko z grzechami pedofilii i jej tuszowania, ale z tamtą zmurszałą (zgniłą) antykulturą klerykalnych-feudalnych stosunków w naszym Kościele. Dzisiaj nadal doświadczam jej niszczącego działania (trwania) jako PRZEMILCZANIA. Przeciwko tamtym staję z hufcami orężnymi duchem i intelektem, Duch-Boży tylko nam hetmani. Nie wymyślamy swoich poglądów i postaw życiowych, to one nas „wymyśliły” zawczasu, byśmy owoc przynosili i dawali świadectwo.
Ad.
- Kultu, w tym jednostki, uważam, że każdy ma prawo, groźnymi się stają, gdy obrastają instytucjami, które go pomnażają i stosują, po ministerstwa, tajne i dwupłciowe służby, nawet naukę. Tak postrzegam chyba cały aparat państwa (pierwej partii). Kaczyński musi dawać powody, że tak go traktują, ja sadzę tylko po owocach (w wypowiedziach przeważnie, ale i kierunku politycznych rozwiazań, aby znów jedynie słuszna partia i jej lider decydowali o wszystkim, exemplifikacją centralizmy różniaste, ostatnio; Suski Lex TVN, Czarnek pomysły wręcz nieoświatowe…). Ten kult, wręcz bałwochwalstwo obserwujemy w tzw gnostyckiej herezji miesięcznic (10 i 18), zresztą szydercza piosenka Kazika „mój żal jest większy niż twój” już ośpiewała tę „kulturę”.
Rozumiesz więc, że nie uważam mojej oceny za nadużycie. Tak widzę PREZESA i jego rolę w tym ustroju. Wcześniejsze jego etapy mnie nie frapują, bo to była wtedy tylko sprawa jego partii. Obecnie w całym życiu państwa nabrała cech jakby religijnych.
Nijak nie da się zrównać z nadziejami co do Tuska – to tylko nadzieje, z natury nieuchwytne i nieszkodliwe dla otoczenia. Gdyby wszedł w buty Prezesa też trzeba by go odrzucić.
Nie mam politycznych idoli. Z pozapolitycznych żyjących autorytetem jest dla mnie ojciec Andrzej Madej OMI, prof. Strzembosz (z nieżyjacych oczywiście śp. JPII, prof. Świeżawski, Ingarden, literackim – Norwid, Rilke, Tomasz Mann, Tołstoj…)
- z wspomnianym przez Ciebie noblistą się zgadzam of course, tę niecną grę uprawia dzisiaj najsilniej chyba propaganda partyjno-rządowo-państwowa. Druga strona oczywiście też, ale nie ma tylu instrumentów. Co do mnie non-stop podkreślam jej związki z religią i Kościołem i tak, można powiedzieć, że się wstydzę takiego politycznego katolicyzmu, ale wstydzę jest za słabe. Potępiam?! Przerażająca większość wypowiadających się publicznie (intelektualistów, twórców, naukowców) boi się wchodzić na ten teren, bo albo wszelka duchowość jest im całkowicie obca (ignorancja egzystencjalno-kulturowa), albo mogą za wiele stracić w swoich środowiskowych i kościelnych kręgach. To oczywiście moja opinia, skoro ze mną „się nie rozmawia”, to nie mogę jej oszlifować w dialogu szukającym prawdy.
- idę własną drogą. Innych na niej spotykam. Moja Droga-Prawda-Życie jest oczywiście moim największym personalnym skarbem. Z drogi-prawdy-życia nie zepchnie nas ten albo tamten polityk, mówca… Moja ma kamienie milowe i zawsze i publicznie jestem gotowy o nich rozmawiać: dzieje i wychowanie rodzinne, poszukiwania osobiste i studia, JPII, Taize, Solidarność, katechezę młodzieżową w Legionowie, samorządność (wójtowanie w Strachówce), odkrycie i wypromowanie Rzeczpospolitej Norwidowskiej z wieloma innymi osobami. Tego wszystkiego (w jedności) nigdy dość powtarzać i medytować, po unoszenie się do kontemplacji. TYLKO W CAŁOŚCI (I JEJ JEDNOŚCI) ZROZUMIAŁYM STAJE SIĘ CZŁOWIEK-OSOBA.
Czy nie uważasz, że nasza rozmowa Polaków-Katolików jest strasznie spóźniona względem rzeczywistości naszego życia społeczno-kulturalno-publicznego? Nadrabiajmy stracony czas. Leczmy ropiejące rany podziałów. DIALOGIEM W KULTURZE WSPÓŁCZESNEGO ŚWIATA. Gaudium et spes.
Ps.
Dołączę dwa skrótowe (ograniczona liczba znaków) posty jakie dałem dzisiaj na Fb:
1) Czego objawem są miesięcznice. Jak się z nich wyspowiada Polska po odejściu Kaczyńskiego? Katastrofa kulturowo-państwowa i herezja
2) Kaczorek drepcze w bajorku a Ludzkość leci w Kosmos. Timing Panie Prezesie niegodny wielkich liter. Trza znac swój czas - Ducha jego
To poniżej to moja produkcja myślowo-wersowa od czasu poprzedniego posta.
✦ ✦ ✦
zwycięstwa radości
/Dobra Nowina abyśmy radość mieli/
któż nie chce
żeby radość w nas zwyciężała
od czasu do czasu
a nawet na wieczność
przychodzą przychodzą
ze stron wielu
na pewno z wypoczynku
smakowitych potraw
dobrych wydarzeń w realu
ale mogą być i w necie
z sukcesów
rzadziej z porażek
no i oczywiście z seksu
raczej seksualnej cielesności osób
cielesno intelektualno duchowych
wszystkie je przewyższa jedna
radość sensu po Logos
po Zenit Wszechdoskonałosci
chyba nie tylko we mnie
przychodzi przychodzi
zwycięża
(niedziela, 11 lipca 2021, g. 16.30)
✦ ✦ ✦
Kościół-religia jako medium
najprostsze implikacje PiS-KEP-ustroju
pseudokatolickiego piss-ustroju w istocie
znieść wolność myślenia (vide Lex TVN)
mają pozostac ludzie podporządkowani
formowani prani przez dwa media
piss-ich-partii-narodowe i kościoły
Suski jako najmądrzejszy z posłów
usłużnie każdą głupotę powie
każdy projekt swoim nazwiskiem skazi
przeciez nie działa sam z siebie
posłuchajcie mu w sukurs premiera
cóż że dwukrotnie skazanego kłamcy
panisko prezesiko nie musi sie wychylać
zza kurtyny reżyseruje Polską
jego media i duszpasterze powtórzą
po cóż ma ponad 10 tysięcy parafii
media to nie tylko TVN 24
Polsat i kurwizja (narodowa)
na poziom mediów spadł Kościół
tak się nim PiS posługuje
co bardzo odkrywcze nie jest
choć chyba zapomniane już
tak
religia służyła władzy
do oddziaływania i tumanienia
dają za przykład Egipt
dziadek Prus się tym zajmował
potem okultyzmem Ochockiego
w Lalce
jak za pomocą religii władać ludźmi
któż ma wiedzieć jak nie katecheta
mało za mało nas do pieczenia chleba
większość nauczycieli nie pojmuje
czyli i dziennikarzy
oczywiście polityków
i tak dalej dalej
chyba nikt z elit sztuki i celebrytów
celebrują swój agnostycyzm
albo całkiem świadomy ateizm
bo to modne dzisiaj
komu się chce przemyśleć więcej
z tego co nas kulturę i cywilizację stanowi
jakieś zawiłe sprawy egzystencjalizmu
humanizmu zapodmiotowanego w osobie
jak religia włada ludźmi
jak ich kształtuje
wpływa na decyzje życiowe i wybory
od lęków metafizycznych zaczynając
ludzie jakich znam
chcą być prowadzeni za rękę do nieba
wszystko co temu przeszkadza odrzucają
i za ten sznurek PiS-Prezes Kaczyński ciągnie
samodzielne myślenie i dialog ich zabija
wytrąca z błogostanu tradycji religijnej
której tylko trzeba przestrzegać (na ludowo)
nie trzeba myśleć
nie trzeba lektur soborowych
zamknąć oczy i śnić niebo do końca
taki człowiek nie jest jednak wieczny
żyje wszak już w epoce cyfrowej
i jak nie z tej to z innej strony
stanie bezradny wobec wyzwań życiowych
plus w medycynie seksuologii etyce wychowaniu
na układach politycznych świat się nie kończy
(czwartek, 8 lipca 2021, g. 19.00)
✦ ✦ ✦
życie-osoba-ideał
można ustawiać przestawiać różnie
zamiast czworokąta Heideggera
z pobytem na Ziemi pod Niebem
w obliczu Istot Boskich
wespół ze Śmiertelnym
dać tu trójce
drogę-prawdę-życie
via-veritas-vita
dobro-prawdę-piękno
życie-osobę-ideał
życie zawsze najpierw dla żyjących
życie właśnie nie sprawy zawodowe
dla duchownych powołanie
dla naukowców nauka
i tak dalej dalej
życie układa mój kalendarz
dobiera miejsca wydarzenia osoby
które mówią o moim sensie ba Logosie
bo wszystko odczytuję w tym świetle
jako jedyną drogę-prawdę-życie życia osoby
budzę się ze snów lub wypoczynku nocnego
wchodzę w nowy dzień który stary przeszłością
przeszłością starością mnie samego
nie jakiegoś gdzieś coś dla super komputera
który dobiera fakty i cytaty do jakiegoś celu
moje fakty sny cytaty i konteksty są mną
układają się w to co tutaj piszę
nie pod czyjeś zamówienie
albo potrzeby inaczej życiowo narzucone
jestem wolnością w perspektywie wiecznej
wiecznej czy wieczności
jak komu jest to łatwiej myśleć i powiedzieć
wszystko bierze żywot z ideału mówi Norwid
także w Norwidowym Roku 2021
a mnie do ideałów nawołuje rodzina
głos przodków
z ichnimi przodkami przecie
czyli naszymi we wspólnocie narodowej
w kulturze człowieka na ziemi
od i po Zenit Wszechdoskonalosci
czy ktoś zaneguje
wiem kto
ci lewicujący
samoograniczający się
do materii i matematyki
ideałów nie szukają (nie mają czyżby)
tylko same mechanizmy
dom remontujemy bardzo długo
dwa i pół miesiąca będzie
i to tylko kuchnię i łazienkę
a jednak doprowadził aż tutaj moje myślenie
przechodzeniem przed różne okna
w pokoju na dęby pamięci i słońce
w przybudówce na Matkę Bożą Annopolską
i drzew cień błogi i w nich ptaków śpiewanie
zrozumiałem w wieku lat 68
że to nie tylko dom i ogród dzieje i kultura
ale ideałów wcielenie młodej Marii
która dała je nam poznawać
któż je wszystkie odczyta do końca
chciała być świętą
czekała wolnej Polski
stawiała sobie wymagania
wzięte od wychowania rodziny i Prusa
poznawanie nie jest tylko ciekawością
choć bez ciekawości go nie ma (staje się katorgą
prac domowych zadawanych szkołą)
tylko osobowa osobista ciekawość poznaje
i zapamiętuje współtworząc tożsamość
po bezkres samoświadomości
poznawanie w aspektach najwyższych
najszerszych najdalszych najgłębszych
istotowych i konstytutywnych
prowadzi tam gdzie szczyt osobowego istnienia
poznanie i kontemplowanie prawdy
współbycie świątynią –
taki jest najgłębszy sens słowa contemplum
czy to tylko dla myślących niektórych
ależ skąd taka jest gatunkowa istota człowieka
fakt że wymaga pracy w pocie swego czoła
tego za nas nie zrobią nawet tzw dusz-pasterze
ale prawda gdziekolwiek zamieszka
w osobach i dzięki osobom (staje się kulturą)
chce się dzielić przekraczać promieniować
taka jest jej istota objawiająca blask prawdy
więc wszyscy którzy tutaj remontowali
dowiadywali się ode mnie
że pracują w i na kolonii
bo jesteśmy i nie jesteśmy częścią wsi
tylko właśnie jej kolonią
ale nie od chęci oddzielania
ale włączania w cała historię miejsca i osób
po niemieckich holenderskich osadników
z przełomów wieku XVIII i XIX w Europie
na polskich ziemiach porozbiorowych
zwano i zwie się tu i tam te kolonie olędrami
umieli sobie radzić z podmokłymi terenami lepiej
część ich kultury pozostała w ziemi i w drzewach
byliśmy jesteśmy i będziemy
częścią jednego kontynentu
jednego globu w Kosmosie
kultury i cywilizacji
póki nie nastąpią rewolucyjne zmiany
Maria Królowa z Jackowskich napisała w 1927
Matko Boska Annopolska
wymarzyła Cię Jackowska
a gdy z mężem tu przybyła
Twą figurę wystawiła.
Ideały swe wcieliła
Norwida znać jeszcze nie mogła
choć jej brat artysta rzeźbiarz
w 1910 podpisywał się fantazyjnie
Cyprian Kamil Gozdawa Jackowski
wtedy student u Laszczki na ASP w Krakowie
a imię z chrztu miał Stanisław przecie
choć herb rodzinny owszem Gozdawa
Norwida więcej tu trzeba mi przytoczyć
wszak Rok Norwidowski 200 lecia motywuje
Tak dalece społeczność, choć odepchniesz dłótém,
Wróci zawsze, i wróci koturnem rozzutym,
Panująca czasowi, przestrzeni i ciału.
I tylko jednej rzeczy trwożna: ideału!
Lecz ideał (o Gujski!) nie zstąpi do ludów,
Które doń rąk wyciągnąć nie chcą czy nie mogą.
Patrz, gdzie doszła Florencja ideału drogą,
I czy byłaby doszła bez szkoły swej cudów?...
A dziś nosi słoneczny diadem na głowie,
Który jej zwiastowali Michał Aniołowie.
Bo zaprawdę ci powiem, że narodów losy.
I koleje ludzkości, i świat, i niebiosy,
I słońce, i gwiazd chóry, i rdzeń minerału.
I duch...
...a wszystko bierze żywot z ideału
najwięcej miejsca dam tu Heideggerowi
z eseju budowac myśleć mieszkać (żyć tutaj)
uprzedzając przecie, że dokładam swoją hermeneutykę i dopisuję słowo życie, wszędzie tam, gdzie mowa o zamieszkiwaniu (egzystencjalnym byciu człowieka na ziemi, byciu egzystencją świadomą, bo – podmiotową – w osobie. Proszę zwrócić uwagę, że sam Heidegger napisał "zamieszkiwanie nie jest nawet pomyślane jako podstawowy rys tego bycia". No i zwracam wielka uwagę na proces, fenomen myślenia, bez którego nie jesteśmy tymi, kim jesteśmy gatunkowo.
„Poniższy wykład jest próbą myślenia o zamieszkiwaniu i budowaniu. Myślenie o budowaniu, o które nam tu chodzi, nie rości sobie pretensji do znalezienia jakiegoś pomysłu urbanistycznego czy nadania budowaniu reguł. Podjęta tu próba myślenia nie przedstawia w ogóle budowania z punktu widzenia budownictwa i techniki, lecz tropi je aż do tego obszaru, gdzie przynależy to, co jest.
Pytamy:
1. Czym jest zamieszkiwanie?
2. W jakiej mierze budowanie przynależy do zamieszkiwania?
Budowanie mianowicie jest nie tylko środkiem i drogą do mieszkania, budowanie jest już w sobie samym zamieszkiwaniem. Kto nam to mówi? Kto daje nam w ogóle miarę, którą przykładamy do istoty zamieszkiwania i budowania? Istotę jakiejś rzeczy perswaduje nam mowa, zakładając, że poważamy jej własną istotę. Tymczasem szaleje co prawda niepohamowane a zarazem gładkie gadanie, pisanie i przekazywanie tego, co powiedziane na całej kuli ziemskiej. Człowiek zachowuje się tak, jakby to on był twórcą i panem mowy, podczas gdy to ona przecież nim włada. Być może właśnie uprawiane przez człowieka (betriebene) wypaczenie tego stosunku panowania wypędza (treibt) przed wszystkim innym jego istotę z własnego jej domu. To dobrze, że zważamy na staranność mówienia, ale to nie pomaga, jak długo mowa służy nam przy tym tylko jako środek wyrazu. Spośród wszystkich namów, do wypowiedzenia których my, ludzie, możemy się sami przyczynić, mowa jest namową najwyższą i wszędzie pierwszą. Co z kolei znaczy budowanie? Dawne górnoniemieckie słowo nazywające budowanie, „buan”, oznacza „mieszkać”. To zaś znaczy: pozostawać, przebywać. Właściwe znaczenie czasownika budować — a mianowicie mieszkać — jest dla nas stracone. Jego ukryty ślad utrzymał się jeszcze w słowie „Nachbar” (sąsiad). Der Nachbar jest der „Nachgebur”, der „Nachgebauer”, ten, który mieszka w pobliżu. Czasowniki buri, biiren, beuron oznaczają wszystkie zamieszkiwanie, siedzibę mieszkalną. Co prawda słowo buan nie tylko mówi nam, że budować (bauen) to właściwie mieszkać, lecz zarazem wskazuje nam, jak należy myśleć to nazwane przezeń zamieszkiwanie. Gdy mowa jest o zamieszkiwaniu, wyobrażamy sobie zwykle jakieś zachowanie, jedno z wielu rodzajów zachowań człowieka. Pracujemy tu, a mieszkamy tam. Mieszkanie nie jest naszą wyłączną czynnością — byłaby to prawie bezczynność — mamy ponadto jakieś zajęcie, robimy interesy, podróżujemy i mieszkamy w drodze, to tu, to tam . Budować oznacza pierwotnie mieszkać. Tam, gdzie słowo budować mówi jeszcze w sposób pierwotny, powiada zarazem, jak daleko sięga istota zamieszkiwania. Bauen (budować), buan, bhu, bee to mianowicie nasze słowo „bin” w zwrotach: ich bin (ja jestem), du bist (ty jesteś), w trybie rozkazującym bis, sei. Co znaczy z kolei: ich bin? Dawne słowo bauen (budować), do którego przynależy „bin”, odpowiada: „ich bin”, „du bist” — oznacza: ja mieszkam, ty mieszkasz. Sposób, w jaki ty jesteś i w jaki ja jestem (du bist und ich bin), sposób, w jaki my, ludzie, jesteśmy na Ziemi, to buan, zamieszkiwanie.
Być człowiekiem oznacza być na Ziemi jako Śmiertelny, oznacza: mieszkać. Dawne słowo bauen (budować), które mówi, że człowiek jest, o ile mieszka, oznacza jednak zarazem: otaczać opieką, czyli uprawiać rolę (den Acker bauen), hodować w inną latorośl (Reben bauen). Budowanie takie jedynie chroni, chroni wzrastanie, które samo z siebie wydaje swoje owoce. Budowanie w sensie otaczania opieką nie jest wytwarzaniem (das Herstellen). W przeciwieństwie do tego budownictwo okrętów i świątyń samo w pewien sposób wytwarza swoje dzieło. Budowanie jest tu w odróżnieniu od opieki wznoszeniem budowli. We właściwym budowaniu, w zamieszkiwaniu, zawarte są oba sposoby budowania — opieka, po łacinie colere, cultura i wznoszenie budowli, aedificare. Jednakże budowanie jako zamieszkiwanie, tzn. bycie na Ziemi, jest dla doświadczenia codziennego czymś z góry już „obytym” (das Gewohnte) — jak mówi to pięknie mowa. Dlatego cofa się ono za różnorodne rodzaje zamieszkiwania, poza czynności takie, jak opieka i wznoszenie. W konsekwencji czynności te roszczą sobie wyłącznie prawo do nazwy budować, a przez to do tego, o co w budowaniu chodzi. Właściwy sens budowania, tj. zamieszkiwanie, popada w zapomnienie. Wydarzenie to wygląda początkowo tak, jakby było jedynie zmianą znaczenia samych słów. Tymczasem naprawdę kryje się tu coś rozstrzygająco ważnego, a mianowicie: zamieszkiwanie nie jest doświadczane jako bycie człowieka; zamieszkiwanie nie jest nawet pomyślane jako podstawowy rys tego bycia. Fakt, że mowa cofa jakby właściwe znaczenie słowa budować — zamieszkiwać — świadczy jednak o pierwotności obu tych znaczeń; w wypadku istotnych słów mowy, to, co one właściwie mówią, popada bowiem łatwo w zapomnienie na korzyść tego, co narzuca się bezpośrednio.
Człowiek jeszcze prawie nie dotknął tajemnicy tego procesu. Mowa pozbawia człowieka swego prostego i dostojnego mówienia. Jej pierwotna namowa nie staje się przez to niema, milczy tylko. Co praw da człowiek nie zważa na to milczenie.
Gdy jednak słucham y tego, co mowa mówi w słowie budować, słyszymy trojako:
1. Budowanie jest właściwie zamieszkiwaniem.
2. Zamieszkiwanie jest sposobem, w jaki Śmiertelni są na Ziemi.
3. Budowanie jako zamieszkiwanie wykształca się w budowanie otaczające opieką — a mianowicie otaczające opieką wzrastanie — i w budowanie, które wystawia budowle.
Gdy zastanowimy się nad tym i trzema rzeczami, dostrzeżemy kryjącą się w nich wskazówkę i zauważymy co następuje: tak długo, jak nie myślimy o tym, że wszelkie budowanie jest samo w sobie zamieszkiwaniem, nie możemy bynajmniej w sposób zadowalający pytać, a tym bardziej odpowiednio do samej rzeczy rozstrzygać, czym jest budowanie budowli w swej istocie. Nie dlatego mieszkamy, żeśmy wybudowali, lecz budujemy i wybudowaliśmy, o ile mieszkamy, tzn. o ile jesteśmy jako mieszkańcy. Lecz na czym polega istota zamieszkiwania? Posłuchajmy raz jeszcze, co mówi nam mowa: starosaksońskie „wuon”, gockie ,,wunian” znaczą podobnie jak stare słowo bauen (budować): pozostawanie, przebywanie. Ale gockie „wunian” mówi wyraźniej, jak doświadczane jest to pozostawanie. Wunian znaczy: być zaspokojonym, wprowadzonym w spokój, pozostawać w nim. Słowo Friede (spokój, pokój) oznacza das Freie (wolna przestrzeń, przestworza), das Frye, a fry to tyle, co: strzeżony przed szkodą i zagrożeniem, strzeżony — przed..., tzn. zachowywany. Freien (uwolnić, dawne, dziś już nie używane znaczenie — przyp. tłum.) oznacza właściwie zachowywać. Zachowywanie czegoś polega nie tylko na tym, że nie robimy nic temu, co zachowujemy. Właściwe zachowywanie jest czymś pozytywnym i ma miejsce wtedy, gdy z góry pozostawiamy coś w jego istocie, gdy umyślnie kryjemy coś z powrotem w jego istotę, gdy je — stosownie do słowa freien: einfrieden (ogradzamy). Zamieszkiwać, być wprowadzonym w spokój (Frieden), znaczy: pozostawać ogrodzonym w przestrzeń tego, co jest fry , tzn. w wolną przestrzeń (das Freie), która zachowuje wszystko dając wolne pole jego istocie.
To zachowywanie jest podstawowym rysem zamieszkiwania. Przecina on zamieszkiwanie w całym jego zakresie. Dostrzeżemy ów zakres, skoro tylko pomyślimy o tym, że bycie człowieka polega na zamieszkiwaniu — że jest pobytem Śmiertelnych na Ziemi. Lecz „na Ziemi” znaczy „pod Niebem ”. Oba określenia oznaczają też „pozostawanie w obliczu Istot Boskich” i „należąc do wspólnoty ludzi”. Wszystkie cztery: Ziemia i Niebo, Istoty Boskie i Śmiertelni mocą jakiejś pierwotnej jedności są jednym.
Ziemia jest tym, co służąc — wspiera, kwitnąc — owocuje, rozpościera się skałami i wodami, wznosi się ku roślinom i zwierzętom. Gdy mówimy Ziemia, myślimy już także Niebo, Istoty Boskie
i Śmiertelnych, nie bierzemy jednak pod uwagę prostoty ich wszystkich…
… Umierać oznacza: podołać śmierci jako śmierci. Tylko człowiek umiera i to nieustannie, tak długo, jak pozostaje na Ziemi, pod Niebem, w obliczu Istot Boskich. Mówiąc Śmiertelni, myślimy już także Ziemię, Niebo i Istoty Boskie, nie bierzemy jednak pod uwagę prostoty ich wszystkich.
Prostotę tę nazywamy czworokątem (das Geviert). Śmiertelni są w czworokącie, mieszkając. Zaś podstawowym rysem zamieszkiwania jest zachowywanie. Śmiertelni mieszkają zachowując czworokąt — to znaczy dając wolne pole jego istocie. Zamieszkiwanie zachowuje tedy czworako…
… Śmiertelni mieszkają, o ile oczekują Istot Boskich jako Boskich. Wyczekując przeciwstawiają im to, co niewyczekiwane. Czekają na znaki ich nadejścia i nie zapoznają znamion ich braku. Nie czynią się sami bogami i nie służą bożyszczom. Nawet w niewoli czekają na odebrane im ocalenie.
Śmiertelni mieszkają, o ile posłuszni są własnej istocie — temu mianowicie, że mogą podołać śmierci jako śmierci — i umierają dobrą śmiercią. Nie oznacza to w żadnym wypadku, że Śmiertelni mają postawić sobie za cel śmierć jako pustą nicość; nie chodzi tu też o to, by wyglądając ślepo nieuchronnego końca uczynili mrocznym samo zamieszkiwanie.
Zamieszkiwanie jako czworakie zachowywanie czworokąta dokonuje się właśnie w ratowaniu Ziemi, w zgodzie na Niebo, w oczekiwaniu Istot Boskich, w posłuszeństwie istocie Śmiertelnych. Zachowywać znaczy: chronić czworokąt w jego istocie. Zamieszkiwanie, tzn. zachowywanie czworokąta — chroniąc jego istotę — przechowuje ją tedy…. [albo tak – przestawiając słowa – „Zamieszkiwanie zachowuje czworokąt, wprowadzając jego istotę w rzeczy (dop. mój, jk)] Jednakże rzeczy kryją czworokąt tylko wtedy, gdy one same, jako rzeczy, pozostawione są w swej istocie. Kiedy tak się dzieje? Wtedy, gdy Śmiertelni otaczają opieką rzeczy samodzielnie rosnące i gdy z rozmysłem wznoszą te rzeczy, które nie rosną same. Opieka i wznoszenie są budowaniem w sensie węższym. Zamieszkiwanie, w tej mierze, w jakiej chowa czworokąt w rzeczy, jest — jako takie przechowywanie — budowaniem.” (tutaj)
(czwartek, 8 lipca 2021, g. 13.27)
✦ ✦ ✦
motywy życia i nadziei
och jak ja mam dość
dzisiejszych rozmów o polityce
zapatrzonych w siebie mówców
medialnych showmanów
ślizgają się na powierzchni luster
życia słów zjawisk rzeczywistości
żonglują słupkami poparcia i spadków
zapatrzeni tylko w siebie i w nie
cholerna współczesna politologia
pseudoracjonalnych wyborów
co komu służy lepiej władzy opozycji
od istoty rzeczy uciekając
nie nie nie pozostanę staroświecki
aż po Sobór Watykański II
dialogicznie ideałów przemyślanych
motywów życia i nadziei
jam egzystencjalista personalista
humanista upodmiotowany osobą
otwarty na oścież transcendencji
tego co większe największe w nas
czy racjonalność zamkniętą
w pudełku jak w cyfrowej konserwie
nadal uznajecie za racjonalną
pusty śmiech wybuchł w amfiteatrze
(środa, 7 lipca 2021, g. 10.14)
✦ ✦ ✦
zielone niebo u MBA
dawno temu tego doznałem
zielone niebo wkoło ujrzałem
młody byłem leżałem na trawie
drzewa szumiały nade mną
w annopolskim starym ogrodzie
dzisiaj doznaję w dwójnasób
za oknem pokoju widzę dęby pamięci
teraz remont nas przesadził
skąd widać figurę Matki Bożej
otoczoną sosnami lipami i brzozą
przez to okno inne inne doznania
dęby pamięci są w lipcowym słońcu
róg ogrodu z Matką Bożą w cieniu
dostojne pnie konary śpiew ptaków
inaczej głębiej myśli wkorzeniają
wszak to nie tylko dom stary i ogród
ale wcielenie ideałów człowieka
budować myśleć mieszkać Heideggera
stworzyli Maria i Andrzej Królowie
na jego ojcowiźnie z jej posagu (1908)
ideały młodzieńcze panieńskie ludzkie
kulturą człowieka na ziemi od zawsze
ich czas był pozytywizmem warszawskim
można sprawdzić u Bolesława Prusa
był dla nich idolem w rodzinie i wujkiem
bez religijności polskiej są niezrozumiali
a religijność bez duchowości nad Wisłą
z burzami dziejowymi wojnami rozbiorami
pokolenia czekały na wolności odzyskanie
i Konstytucję naszą racz nam wrócić Panie
co siedzenie dumanie w niebie znaczy
nie poznasz aż sama sam posmakujesz
zatęsknisz jak za szlachetnym zdrowiem
zwłaszcza gdy cos się popsuje zachmurzy
ideały są bywają wcielone naturą i kulturą
(środa, 7 lipca 2021, g. 9.57)
✦ ✦ ✦
podmianka perfidii
programy polityczne
czyli partyjne
zastąpiły dzisiaj myślenie
o całej rzeczywistości
jaka jest
czyli myślenie w istocie
istotowe adekwatności
aspektów konstytutywnych
filo-teo-antropo-logiczne
przekraczajace wąskości płycizny
zastępstwo podmianka
można powiedzieć paradygmatów
politologia światopogląd
który dominował w minionym ustroju
to co mniejsze zastępuje większe
otwarte na nieskończoność
na transcendencję eschatologię
duchowość kultury osobowej
zamyka w cieśni punktu widzenia
ale to nie jest fenomenologia prawdy
do której unoszą dwa skrzydła
po wymiar kontemplacji
czyli
współbycia z prawdą (w) rzeczywistości
(śr. 7 lip. 2021, g. 7.50) TU- Rok Norwidowski_widziane ze Strachówki
