Zmiłuj się, Panie,
bo jesteśmy grzeszni
(Psalm 51)
Przekonania bardziej są nami, niż się je ma. Może nawet one bardziej mają nas, niż my je. Ja swoje znam i mogę zrobić ich wiwisekcję. We mnie nie wzięły sie z księżyca. Są, tak jak ja, uformowane, wyszlifowane moją drogą-prawdą-życiem, osobą, którą jestem i światem, w którym żyłem (przeżyłem jak dotąd 67 lat).
Wczoraj byłem na mszy za zmarłego Kazimierza Łapkę, byłego długoletniego wójta gminy Strachowka. Rządził nami cztery kadencje, 16 dłuugich lat. Byłem jego poprzednikiem, w mojej, a zarazem pierwszej kadencji samorządu w Polsce po odzyskaniu wolnosci 1989. Wtedy zrobiliśmy go sekretarzem gminy (nowa funkcja w ustawie samorządowej z 1990), awansując z urzędnika do spraw podatków lokalnych.
Śmierć Kazika przyszła z nagła, zatrucie gazem. Żonę dało się uratować. Ich tragedia rodzinna zdarzyła sie w środku narodowej kwaranatnny COVID19. Pogrzeb odbył się w ścisłych rygorach, mogło w nim wziać udział niewiele (parę) osób.
Teraz, kiedy warunki się zmieniły, były starosta naszego powiatu (2014-2018), a wcześniej długoletni wójt gminy Klembów Kazimierz Rakowski wyszedł z inicjatywą pożegnania kolegi-samorządowca w godny sposób, zamówił mszę, zorganizował małą uroczystość wspomnieniową na cmentarzu. Nikt z nas nie żyje dla siebie i nie umiera dla siebie.
Jechałem do Duczek podziwiając zieloną czerwcową Polskę, zielony kawałek Ojczyzny, która pięknieje odkąd odzyskała wolność-niepodległość od materialistycznego totalitarnego ustroju PRL, takze z jakimś małym moim udziałem. Dróg, po których teraz jechałem, wtedy nie było. Były piaski "na ziemi równej, prostej, bezpoetycznej, obwodu stanisławowskiego na Mazowszu" (C.Norwid). Transformacja ustrojowa ostatniego XXX-lecia bardzo wiele zmieniła. Drogi, domy wsi i miast wypiękniały. Ziemia i krajobraz zmienia się niewiele, bo nie ma tu przemysłu, pola i łąki bywają wiosną zalewane. Dla mnie są to krajobrazy norwidowskie. Naszej Rzeczpospolitej w dziejach i kulturze. Owszem, w wierze i tradycji ojców, matek, dziadów, pradziadów w łańcuchu pokoleń. Nikt nie żyje z siebie, dla siebie i nie umiera dla siebie. Rodzi się w rodzinie, gdzieś i kiedyś. Umrzeć można z różnych powodów, najczęściej ze starości, ale także z nagła, w niespodziewanych okolicznościach.
Zastanawiałem się po drodze, co mnie spotka na miejscu. Każde wydarzenie ma swój scenopis i reżysera ponad nami.
Pierwszym zaskoczeniem były poczty sztandarowe z dwóch jednostek OSP w gminie, ze Strachówki i Równego. Myślałem, że inicjatywa starosty ogranicza się do byłych samorządowców, wójtów, burmistrzów (analogicznie do naszego spotkania w lutym w Klembowie, w ramach tzw. konwentu byłych i obecnych tzw. włodarzy jednostek podziału administracyjnego Polski po dwóch reformach, gminnej 1990 i powiatowej 1998).
Szybko się okazało, że niewiele wiedziałem, na jaką uroczystosć się wybrałem. Moja gmina się zorganizowała w pełen autokar mieszkańców: byłych i obecnych pracowników Urzędu Gminy, GOPS, radnych wielu kadencji, Kół Gospodyń Wiejskich. Oczywiście z wójtem obecnej kadencji na czele. Wójt I Kadencji od kilkunastu lat jest wykluczany z tej wspólnoty. Nie wiedziałem. Wiedziałem tyle, co było w sms-ie od starosty. Szkoła w Strachówce też nie wiedziała.
Dla porządku wspomnę tez obecność innych osób, spoza gminnych układów władzy i pracy. Wśród nich radnego wojewódzkiego, byłego starosty (1999-2006) Konrada Rytla, Prezesa Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej.
Ale było też coś, co ja wiedziałem, a czego oni raczej nie. Że znam obecnego proboszcza parafii w Duczkach, z bardzo starych czasów. Jako licealista z Nowego Dworu był uczestnikiem Nocy Czuwania w Legionowie, naszej chwalebnej działalności ewangelizacyjnej w latach 1982-89. Arek wstąpił później do seminarium, został ksiedzem. Przez pare lat był blisko nas, w Loretto, jako kapelan tamtejszych sióstr (2005-2009). Wtedy dopiero poznałem go twarzą w twarz.
Ksiądz Arek przyjechał stamtąd na uroczystość nadania imienia Rzeczpospolita Norwidowska naszej szkole w Strachówce. Pamiętam z radością, a jakże, jak jechał bryczką z DyrKa Kapaon do Sulejowa podczas któregoś Vademecum. Wcześniej pracowął także w "moim" Legionowie, jako kapelan DPS „Kombatant” (2002-2005). W Duczkach proboszczuje od 2016.
Przed naszą mszą była zwykła - parafialna, z nabożeństwem czerwcowym i procesją, jak to jest w zwyczaju w Oktawie Bożego Ciała.
Jako stary ministrant, lektor i katecheta zwracam uwagę na treść i układ czytań liturgicznych. One są tak dobrane, by dawały okazję do medytacji Słowa. Iść w głąb. One mają nas w coraz większą (życiową) głąb prowadzić. Czytania starych natchnionych ksiąg w kulturze myślącego człowieka wywołują skojarzenia, analogie, pobudzają myślenie o odwiecznych sprawach człowieka. Oczywiście na miarę naszej wiedzy, wiary, rozumu, talentów i doświadczeń, czyli naszej osobistej drogi-prawdy-życia.
"Po śmierci Nabota Pan skierował słowo do Eliasza z Tiszbe: "Wstań i zejdź na spotkanie Achaba, króla izraelskiego. Jest on właśnie w Samarii, w winnicy Nabota, do której zszedł, aby wziąć ją w posiadanie. I powiesz mu: Tak mówi Pan: Czyż nie dokonałeś mordu, a nadto zagrabiłeś winnicę?... Wtedy Pan skierował słowo do Eliasza z Tiszbe: "Zapewne zobaczyłeś, że Achab upokorzył się przede Mną? Dlatego że upokorzył się przede Mną, nie sprowadzę niedoli za jego życia. Niedolę sprowadzę na jego ród za życia jego syna".
(Ps 51)
REFREN: Zmiłuj się, Panie, bo jesteśmy grzeszni
Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej,
...
Uznaję bowiem nieprawość moją,
a grzech mój jest zawsze przede mną.
Przeciwko Tobie samemu zgrzeszyłem
i uczyniłem, co złe jest przed Tobą.
Odwróć swe oblicze od moich grzechów
i zmaż wszystkie moje przewinienia.
Uwolnij mnie, Boże, od kary za krew przelaną,
Boże, mój Zbawco,
niech sławi mój język sprawiedliwość Twoją.
Aklamacja (J 13, 34)
Daję wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem.
EWANGELIA (czyli Dobra Nowina)
"Słyszeliście, że powiedziano: „Będziesz miłował swego bliźniego”, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski".
***
Refren psalmu śpiewałem, zastanawiając się nad każdym słowem. Kazania uważnie słuchałem, ksiądz mówił uważnie, widać, że ma łatwość mówienia.
W domu doczytałem sobie w Internecie ogólno-kościelnych mądrości, cytuję je poniżej:
- Każde słowo Mszy świętej ma swoją szczególną moc i jest ziarnem, które może przynieść plon. Za chwilę w kolekcie poprosimy Ojca w niebie, aby nasza wola i czyny były poddane Jego nakazom. Pomyślmy, jak piękne byłoby ludzkie życie, gdyby rzeczywiście tak było...
- Dwie rzeczy dają o sobie znać w dzisiejszym czytaniu: słowo i czas. Początkowa wypowiedź proroka Eliasza – nie tyle nawet „kawa na ławę”, ile „pięść między oczy” – zrazu odbija się od serca króla Achaba. Zainfekowany organizm odrzuca lek, a najchętniej by go zaatakował. Dla upominanego upominający jest wrogiem. Potrzeba mocniejszej dawki leku. Eliasz więc nie tylko wypomina Achabowi osobistą winę, ale także odsłania zgorszenie wywołane wśród Izraelitów i bardzo plastycznie zapowiada karę, czyli skutek grzechu...
- Sanktuarium sumienia bywa także ostatnią deską ratunku dla złoczyńcy i grzesznika. Modlitwa dzisiejszym Psalmem 51 nie jest bowiem zabiegiem psychologicznym, który poprzez uporczywe powtarzanie prośby i wzbudzanie uczucia żalu ma subiektywnie uwolnić człowieka od poczucia winy. Przeciwnie: modlitwa tym utworem ma pogłębić w człowieku świadomość...
- W lekturze Ewangelii przyświeca nam cel pedagogiczny. Być może więc w ogóle wciąż jeszcze nie usłyszałeś, że powiedziano… A zatem, dzisiaj jest twoje: Słuchaj! Być może nadal słuchasz tego z niedowierzaniem. A zatem, dzisiaj jest twoje: Kto miłuje bliźniego, wypełnił Prawo!... A zatem, dzisiaj jest twoje: Błogosławcie tych, którzy was prześladują! Błogosławcie, a nie złorzeczcie! Nie oddawajcie złem za zło ani złorzeczeniem za złorzeczenie! Jakkolwiek by nie było – obiektywnie i subiektywnie (czy to „szybko, łatwo i przyjemnie”, czy to we „krwi, pocie i łzach”) – Pan jest z tobą i wystarczy ci jego łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali.
CO KTO USŁYSZAŁ, CO SOBIE UŚWIADOMIŁ - ROLA ŚWIADOMOSCI, NIE TYLKO RUTYNOWYCH ZACHOWAŃ WEDLE TRADYCJI - O SOBIE I ŚWIECIE... WSZYSCY BYLIŚMY TAM Z WŁASNEJ WOLI.
CZYLI - STALIŚMY SIĘ OBIEKTYWNIE I SUBIEKTYWNIE WSPÓLNOTĄ LITURGICZNĄ, BO DOBROWOLNIE PRZYJĘLIŚMY ZAPROSZENIE. WSPÓLNOTA JEST DOBROWOLNIE PRZYJĘTYM DAREM - OCZYWISCIE, ŻE OD DAWCY.
DAWCĄ LITURGII NIE JEST KSIĄDZ, ANI TEN KTO ZAMÓWIŁ MSZĘ, ALE BÓG-SŁOWO WCIELONE I TAJEMNICZA WSPÓLNOTA KOŚCIOŁA - NIE INSTYTUCJI HISTORYCZNEJ, ALE ODWIECZNEGO ZAMYSŁU BOGA-LOGOSU. AMEN. ALLELUJA! (wszak jestem katechetą z 38 letnim doświadczeniem).
Po mszy pojechaliśmy na cmentarz, bijący w oczy swoją młodzieńczością i przepychem nowiutkich nagrobków - dla mnie widok kulturowy raczej niesmaczny, wręcz odpychający.
Wieniec, wiązanki i znicze zostały złożone. Nie znając scenopisu, po dłuższej ciszy zaintonowałem stosowną modlitwę "Wieczny odpoczynek racz Mu dać Panie... a światło wiekuiste niechaj Mu świeci". Amen.
Okazało się, że chyba się pospieszyłem, bo starosta cichym głosem zaczął część wspomnieniową, lata 1998 i następne. Odszedłem. Ja, my z rodziną i szkoła w Strachówce pamiętamy tamte lata jako walkę o przetrwanie. Różnice miedzy nami - i rachunek krzywd - były ogromne. Wieczny odpoczynek racz Mu dać Panie.
Wracając pospiesznie do domu, w starym Ogrodzie i sanktuarium Matki Bożej Annopolskiej, musiałem raczej pilnowac ruchu na drodze niż rozmyślać o życiu i śmierci. Faktem jest, że z trójki antagonistów - Mirek, sprzed zmiany ustrojowej, ja i zmiany w Polsce I Kadencji samorządu i śp Kazik, wójt czterech kolejnych kadencji - walczących o zwycięstwa wyborcze i inny obraz Polski i wspólnoty lokalnej, zostałem tylko ja. Mieliśmy bardzo różne ideały. Czy tylko tzw. samorządnej wspólnoty? Chyba jeszcze głębiej sięgały nasze różnice - rozumienia siebie-człowieka, świata i Polski, Kościoła i Boga.
Logos i czas jeszcze mnie oszczędziły. Więc spieszyłem się do rodziny, dzieci, wnuków, by zdążyć choć na zakończenie audio-transmisji modlitwy wieczornej ze wzgórza w Burgundii, w Taize. Tam przeżyłem swoje drugie narodzenie (1979-1980). Tam przeżyłem ideał medytowania Słowa Wcielonego, ideał spotkania i dialogu z ludźmi, ideał wspólnoty. Jakieś ziarno stamtąd wsiałem (lada dzień) w glebę Strachówki, w Solidarności 1981, w Legionowie przez katechezę w stanie wojennym (1982-89), w samorządną gminę, zamierzoną przez ustawodawcę jako wspólnota (1990-94). Jednak nikt wspólnoty nie może zaplanowac, zbudować, zorganizować. Wspólnota powstaje przez dobrowolne przyjęcie daru. Dar przychodzi od naszego środowiska życia: rodziny, miejsca, czasu, dziejów Ojczystych (ojcowizny), kultury. Ostatecznie - dla człowieka wierzącego rozumnie - od Stwórcy, Zbawiciela, Ducha Świętego.
W Taize, podczas transmisji wznowionych w czasie kwarantanny, a takze w śpiewach dostępnych na Youtube, obmywam swoją duszę, wiarę rozum, czyli całego siebie (drogę-prawdę-życie) w czymś nieskalanym. Wiecznym, ponad czasem i przestrzenią. Medytacją Słowa, pośród pięknych śpiewów i długiej ciszy. Zdążyłem tam, prosto z cmentarza w Duczkach (Grabiach Nowych), na cały kwadrans.
W tym miejscu muszę zrobić dygresję, ze mszy w Duczkach. Śmieszno-teologicznie-zgryźliwą. Podczas komunii świętej ksiądz poinstruował, że klękamy na pierwszym stopniu przed ołtarzem. OK. Zdjąłem nakazaną COVIDEM 19 maseczkę (część ludzi w kościele miała, część nie) i wyciągnąłem ręce po Ciało Chrystusa. Ksiądz zastygł w bezruchu. Ocho, tradycjonalista, koniecznie chce dac mi Jezusa w komunii do ust. Czekam, trafiła kosa na kamień. Zrozumiał, że nie wygra. Bąknął nieeleganckie i nieliturgiczne słowa "czyste, umyte?". Czyste, umyte... Podał na rękę i czekał, aż drugą wezmę Ciało Eucharystyczne i włożę do ust. Tak oczywiscie zrobiłem, to naturalna kolei rzeczy i serdecznie się do niego uśmiechnąłem.
Serdecznie wtedy, na mszy. Ale teraz wspominam i piszę z politowaniem. Biedny ksiadz, biedni księża - myślą że są tacy ważni. Biedni ich parafianie, biedna Polska.
Ech, szkoda słów, minęło 55 lat od Soboru Watykańskiego II! Aggiornamento dla nich jeszcze nie nastąpiło. To jeden z przyczynków do innych - jakże aktualnych - rozważań o źródłach polskich podziałów 2020, w XXX-lecie Odnowienia Samorządności. W XL-lecie Zwycięstwa Polskiego i papieskiego ducha w Solidarności. Widzimy, słyszymy, że nawet profesorowie katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego nie rozumieją Praw Człowieka z 1948.
Kto ze zgromadzonych w kościele w Duczkach, na mszy za śp Kazimierza Łapkę, wiedział, wie i rozumie, że „Powszechna Deklaracja Praw Człowieka pozostaje jedną z najwznioślejszych wypowiedzi ludzkiego sumienia naszych czasów… i wraz z Soborem Watykańskim II stanowią źródła i fundament naszych czasów”? (Od praw osoby, do praw narodów)
ZAGADKA NA KONIEC! - DLACZEGO DOŁĄCZAM PONIŻSZY TEKST:
Vademecum – wielkie wesele
"Dwieście lat temu 25 kwietnia 1818 roku ze Strachówki, z dworu Józefa Sobieskiego – posła
na Sejm Wielki i jego żony Hilarii, wyruszył do kościoła parafialnego w Sulejowie weselny
korowód. W pierwszej bryczce jechali narzeczeni Ludwika Zdzieborska i Jan Norwid... (Grażyna Kapaon, Dyrektor szkoły im. Rzeczpospolita Norwidowska, a zarazem prezes stowarzyszenia pod taką samą nazwą).
***
medytacja
/a jak piękna bywa we wspólnocie/
wystarczy się zgodzić
sobie pozwolić
na medytacji czas
zgodzić się na siebie
odłożyć zamęt i szum świata
niczym przyciężką kurtynę
dla lekkości bytu w nas
tajemnicy istnienia osoby
w medytacji jest wolność
nie ma nakazów religii
Bóg nie może być nakazany
spotkasz poznasz jeśli chcesz
pozwolić sobie na siebie
bez schematów i uprzedzeń
zgodzić się na siebie trzeba
najpierw przedew szystkim
doświadczyć siebie w sobie
nikt nas w tym nie zastąpi
nikt nas samym sobie nie da
choć może pomóc rozumieć
zamęt się szczerzy w schematach
trudno usłyszeć zobaczyć harmonię
trzeba ciut zejść niżej głebiej
osobowa tajemnica czeka (Logos)
(wtorek, 16 czerwca 2020, g. 11.00)
***
ludzkie cząstki
/usłyszeć każdy głos instrument i nutę/
z ludzkich cząstek się składamy
na całe nasze człowieczeństwo
miałem lat naście
rower rozbierałem składałem
stary był jak świat
przedwojenna skadś balonówka
ojciec był z niego dumny
mogliśmy jeździć po piachach
ukochanego Annopola i Strachówki
a nawet raz pamietam w pociągu
w wagonie towarowym (może 1959)
z Legionowa do Tłuszcza
dzisiaj przyszły wspomnienia
syn kluczy szuka naprawia zlew
odkręciłąś ie armatura
z takich cząstek sie składamy
nie z fizyko-bezdusznych materii
owszem i czastkę Higgsa pomieścimy
i co tam jeszcze odkryjemy
w biologii elementarno-matematycznej
wszystkie odkrycia są wielkie i niczym
jeśli ludzkich cząstek nie przynoszą
osobie człowieka w darze bezinteresownym
z miłości
byśmy odnaleźli sie w integralnym rozwoju
(poniedziałek, 15 czerwca 2020, g. 16.07)
***
misja
/tu wszystko już chyba wyśpiewali/
mamy wyobrażenia
albo czym misja jest
albo czym być nie jest nie może
słowo i termin z wyższej półki
pojęcie znaczenie treść zakres
coś mówia o rzeczywistości
rzeczywistości naszej świata Boga
tej ostatniej jeśli ktoś wierzy
i szuka prawdy aż po kontemplowanie
pracą w pocie czoła
wszystkiego dojść można
uporządkować choć na koniec
z misją spotkałem sie w młodości
jakoś wypełniłem w swoim czasie
ale okazało się że to nie wszystko
im dłużej sie żyje
perspektywa się wydłuża pogłębia
rozszerza analogicznie w proporcjach
moja misja była i minęła jakby
choć znów po latach przebłyskała
aż wystrzeliła czymś nowym
przebłyskała lub przebłyskiwała
nie wiem czym się te słowa różnią
nie wszystko jest z nas dużo jest spoza
misją była Solidarność spontanicznie
potem katecheza gwałtem wojennym
by być z polską młodzieżą była misją
więc ta pierwsza nieuświadomiona
z rozpędu młodzieńczych ideałów
druga w świetle znaczenia Logosu
bo misja bywa zaczepiona w górze
najwyżej jak może dla człowieka
szlachectwo słowa pojęcia w Logosie
misję swoją wypełniłem
Polska wolność odzyskała
cud pokoleniowy się spełnił
solidarnosc była na początku
w związku z duchowym objawieniem
polskości milionów Polek i Polaków
polskość światu całemu się objawiła
nas zgromadzonych przy papieżu
który stał się czymś niespodziewanym
konklawe stało się objawieniem Ducha
bardziej od fenomenologii filozofów
promieniowaniem mądrości i mocy
sens dziejów powstał miedzy nami
dobra-prawdy-piękna przez pokolenia
zapowiadany prorokami wieszczami w kulturze
kto Ciebie widział 2 czerwca 1979 pamięta
porwane serca dusze ciała tożsamosć
drżały drgały unosiły się i pozostały
samorządność i Rzeczpospolita Norwidowska
misją mi się wtedy nie wydawały
raczej konsekwencją darem i zobowiązaniem
aż przyszła obecna walka znów o wolność
wolność myślenia i słowa są prapoczątkiem
wszelkich innych ludzkich wolności
skąd więc mi wróciła myśl o misji
na starość na emeryturze w nicości
zanegowany przemilczany przez wszystkich
przyszło mi z koronawirusem w tym świecie
z kwarantanna narzuconą i pracą zdalną
także zdalną modlitwą ze wzgórza w Taize
duch wspólnoty z wysoka z całym światem
w ciszy wzruszeniach ideałach tych samych
które mnie nas tam napełniły na wieki
teraz wracają huraganem wewnętrznym
z wołaniem coście ze mną z nimi uczynili
póki życia w was uczyńcie coś jeszcze
nim wydałem z siebie to świadectwo
wczoraj napisałem inne o Taize
dzisiaj dałem na stronę katechetyczną
i tak świadomość większą pozyskałem (dar)
wszystko łączy się w całość jedności
wielkiej największej aby(śmy) byli jedno
nie nie to nie ja sprawiłem
słusznie mnie o wszystko oskarżają
droga-prawda-życie to coś znacznie więcej
żal mają prawo mieć wszyscy
żona dzieci wnuki współobywatele
tak to się ułożyło i jeszcze nie kończy
(poniedziałek, 15 czerwca 2020, g. 14.46)
***
Taizé
/każdy jest tu współ-kompozytorem/
gdzie moja wolność spotyka Twoją
siostro bracie Boże człowieku
na wzgórzu wzgórz wszystkich
ludzkich kontynentów kultury
gitara flet skrzypce wiolonczela
trąbka klarnet puzon i oboje
z organami chórów anielskich
z głosów naszych ras wszystkich
każda pieśń dopowiada sie ciszą
modlitw w nas podobnych sobie
o losie każdym innym lecz ważnym
z której nie nadszedły drogi
marzeń człowieka w nas o szczęściu
które wszystko przekracza
nikomu zła nie chce uczynić
dobro-piękno-prawdę pomnożyć
na taką religię świat czeka
na takiego człowieka
na taką kulturę ludów i narodów
ponad słabość grzech i zwątpienie
moja wolność spotyka Twoją
na wzgórzu wzgórz wszystkich
ciszą ludzkich kontynentów kultur
mój głos dźwięk nuta ton dopełnia
posłuchaj jeszcze raz i wejdź w to
szukaj swojej melodii swojego tekstu
swojego głosu swojej aranżacji
swojej nuty w partyturze i instrumentu
wielogłosowo w harmonii z wiecznoscią
ale może solowo skryty gdzieś w zieleni
jak Hiszpan wyjmiesz gitarę z futerału
z Polski był wtedy (1979-1980) flecista
z Afryki Południowej ze dwa autokary
dali koncert afro-soul-chóralnego śpiewu
bólu protestu walki w drodze do wolności
Desmond Tutu nie mógł z nimi przyjechać
człowiek to ten kto zna siebie
tutaj możesz rozumieć i pisac encykliki
możesz w ciszy przeczytać Dobrą Nowinę
może po raz pierwszy w życiu aż tak
spotkanie dialog otwarcie na ciszę
przyjazną gdy dzieloną z tak wielu
w dobrym celu tu się przyjeżdża
przyszłość człowieka zależy od kultury
(niedziela, 14 czerwca 2020, g. 16.45)
***
sex-kultura-polityka
/przeciw Kaczyńskiemu i jego PiS/
niedziela schłodzona pogodą
pozwala inaczej funkcjonować
media gadają nie do mnie
o tym sam myślę i pisze
w tytule czegoś brakuje
bo lepsze tytuły krótsze
trzy słowa lepiej użyć niż cztery
brakuje oczywiście natury
sex jest najpierwszy w tym gronie
jest częścią twórczej natury
przekazującej wynalazek-dar życia
inaczej nie miałbym o czym pisać
sex natura kształtuje ma sens ma sens
wiemy o chyba wszystkich gatunkach
rozmnażanie seksualne czyli płciowe
sami najmniej wiemy niestety o sobie
bo doszła kultura procesem rozwoju
od niej zależy przyszłość człowieka
pomijając rolę kataklizmów
lecz kto wie gdzie nas zaprowadzi
zakładam że osoba chce żyć z sensem
od czasu do czasu z przyjemnością
czy i jak znajdujemy kompromisy
jest sztuką osobową kulturą logiką
polityk Kaczyński jest totalitarystą
chce wszystkim sterować w Ojczyźnie
włączył seksualność w politykę
może rozładowuje kompleks singla
sprzyja im religia bardzo katolicka
ale nie powszechna o dziwo
bo tak jak żydowska z pochodzenia
każe służyć nakazom nade wszystko
kiedyś może to było cenne
pozwoliło przetrwać idei przez wieki
ale z wolnoscią humanizmem soborem
posoborowym Kościołem ma niewiele
politolodzy o tym nie powiedzą
rozumiem wykracza poza ich naukę
nie rozumiem za to dziennikarzy
którzy zbyt ciasno świat widzą
(niedziela, 14 czerwca 2020, g. 13.34)
***
intymność
/sześć języków nie starczy/
właściwie dla niej już tylko żyję
daje moc światło karmi syci
przyjść moze w każdej chwili
więc nie odchodzę od komputera
to styk i objawienie prawdy
logos w kroplach wiecznosci
ni stąd ni zowąd się (od)daje
mnie byle jakiemu gościowi
nikt nie widzi nie słuszy ni czuje
intymny to związek osobowy
nabyty dojrzały wypracowany
cała drogą-prawdą-życiem
tego na skróty się mieć nie da
byłoby gdyby niezrozumiałe
perspektywy z bliska nie ma
trzeba oddalić sie od urodzenia
zakończenie daje antycypuje
promieniowaniem spełnienia
w młodości zakończenie straszy
któż młody śmierci się nie bał
(sobota, 13 czerwca 2020, g. 18.59)
***
człowiek i społeczeństwo
/sens logos ponad mną/
polityka gra władzą
więc ich wybory są proste
a moje całkiem inne
człowieka poznałem
w sobie i w kulturze
społeczeństwo jako takie
partyjni grają inaczej
ani ja osoba ani kultura
nie są ich dziedzictwem
kombinują jak wygrać
słucham dzisiaj kandydatów
na polskiego prezydenta
o mnie znów niewiele
o kulturze tym bardziej
socjopatologiczne wywody
(sobota, 13 czerwca 2020, g. 15.28)
***
co kto wspomina
/na skróty i do głębi/
wuj profesor Jackowski
wspominał wyjazd do Niemiec
na festyn nazistowkich wyznawców
ojciec go zabrał jak przyzwoitkę
jechał z misją polskiego MSZ 1937
poznać przekonac się naocznie
w Norymberdze był Perteitag
wdepnęli jak w gniazdo szerszeni
nie iść w nogę nie dać się zaczadzić
co kto wspomina na starość
co wpisuje do autobiografii
co ja ty lub prezydent Duda
słucham tego ostatniego w Opolu
co kto jest dla nas ważny
pokażą także wyborcze procenty
(13 czerwca 2020, g. 12.38)
***
bez tytułu
/wszystko zmieniane jest na toż samo/
nawet tytułu nie mam
dla ciebie Stanisławie
księże mój Walczaku
niespodziewany darze
darem z nieba się stałeś
ja nie znałem Ciebie ty mnie
ba nie szukaliśmy bo skądże
a jednak los nas połączył
dzisiaj mi się spieszyło
wiem że cię nie ma w Internecie
że niby nic już nie powiesz
ale Ty nie jesteś naprawdę umarły
śpiewają ci chóry anielskie
wiesz znasz takie byty niebieskie
uduchowiony kawałek Kosmosu
w rzeczywistości naszej (całej)
nie muszę się spieszyć pisząc
jesteś bo byłeś i będziesz
niewiele wiem o Twojej przeszłosci
twoje rozumienie Kościoła jest wieczne
(piątek, 12 czerwca 2020, g. 22.34)
***
zaleta
/pomimo wszystko/
i ja mam chyba
przynajmniej sobie przypisuję
umrę jako człowiek trzeźwy
trzeźwy w dwóch wymiarach
co najmniej (może jakiś plus)
alkoholowym no i myślowym
wczoraj dopadły mnie cztery zmory
jak Kościół potraktował zmarłego
księdza Walczaka pisał ks Lemański
potem znikający post
o pogrzebie księdza Stanisława
z konta radnej Hanki Wronki
plus fałsz listu Kaczyńskiego
do swoich wyborco-wyznawców
gdzież my a gdzież jesteśmy
Kościół zafałszowany
dziś pieczęć dał biskup Długosz
bzdury straszliwe na Jasnej Górze
upadek i zakłamanie Koscioła
niewielu widzi rozumie
jeszcze mniej ma odwagę przyznać
zalety czasem są efektem życia
długo długo więc już stary
już się nie napije a jeszcze kojarzy
(pt. 12 czer. 2020, g.18.56) TU- Niezjednoczeni... PL
