Kto pisze przeze mnie?
Ten, który mnie prowadzi.
Ten, który jest we mnie
Dobrem-Prawdą-Życiem.
Duch Prawdy.
Tytuł przyszedł zaraz po śmierci księdza Stanisława. Mój ksiądz. Tylko tyle? Aż tyle. O ilu księżach mogę to powiedzieć? Tylko o nim. Jest drugi, ale o drugim nigdy nie mówię tytułami, tylko imieniem, Andrzej. Księdza Stanisława po imieniu nie poznałem.
Mój ksiądz - to osoba szczera, w tak zwanym stanie kapłańskim, bliska mojemu myśleniu o człowieku, świecie i Bogu. Ale i to nie wystarcza. Bo cóż mi po takim kimś, jeśli nie chciałby mnie znać i się do mnie - naszej znajomości - publicznie przyznać wobec świata całego (jako do swojego bliźniego). Poznaliśmy się w Internecie, mówliśmy jednym głosem o Polsce i Kościele w Polsce. Dzisiaj to bardzo zbliża ludzi wolnych, w nas Polkach i Polakach. Z Andrzejem poznaliśmy się w taki sam sposób, w Kodniu na Pierwszym Spotkaniu Ekumenicznym w 1984. Powiedziałem mu, że też pisuję wierszyki na marginesach zeszytów, gazet... Uścisnął mnie, nie trzeba było słów. Andrzej, choć żyje daleko, jest ZAWSZE sobą, najbliższym bliźnim, bratem, przyjacielem, ale z racji wysokiej godności i zadań z nią związanych nie musi znać, ani pisać o zawiłościach naszego życia publicznego.
Mój ksiądz musi myśleć w sposób zbliżony do mojego, o wszystkim, co najważniejsze w naszym życiu, abyśmy mogli rozumieć się i porozumieć. Musi coś wiedzieć o człowieku, a wie tylko wtedy, gdy zna samego siebie i jest szczery. Nie musi wcale być święty (broń Boze świątobliwy swoją świątobliwością), albo nadzwyczajnie inteligentny, albo-albo...
Nasze drogi-prawda-życie muszą objawiać podobne światło spoza każdego przedstawiciela naszego gatunku. Na mocy zwykłej wiary i zwykłego rozumu - byle połączonych. Światło rozumienia siebie, swojego życia, świata, innych ludzi. I Boga. Czy to tylko sprawa kultury? I tak, i nie. Bez kultury nie mielibyśmy sposobu siebie wyrazić i wzajemnie poznać. Ale musi być jeszcze coś własnego, najbardziej wewnętrznego, doświadczanego na swój własny sposób. Na swój autorski, podmiotowy sposób (styl). Kto zrozumiał siebie i szuka skomunikowania z innymi, z całym światem... rozumie. Kto zwraca oczy na instytucjonalne zakazy, nakazy, subkultury (przeciez takze są w Koscile) i abstrakcje, chowa się w prywatność, chyba nawet przed samym sobą, nigdy drugiego człowieka nie pojmie. Czyli także Boga i świata. Prawda jest jednoznaczna z objawieniem. W kulturze.
BTW.
Tragedia polskich podziałów w życiu publicznym (niestety także rodzinnym) zaczyna się w Kościele. W naszym tzw. polskim kosciele (zawsze z małej litery) szczerość jest zapoznanym pojęciem. Prawda w tym kościelnym systemie nie jest równoznaczna z objawieniem. Ksiądz znaczy co innego. To instrumentariusz systemu. Dla mnie instrumentalny pacan (konował duchowy), bezpłciowy osobnik bez osobowo-osobniczej przejrzystości. Zawsze w lękach. Często aż występny. Funkcjonariusz do sprawowania funkcji kapłańskich, wykonawca podporządkowany, bojący się myśleć po swojemu, a zwłaszcza komunikować swoje osobowe myślenia, czyli w wiecznym lęku przed dialogiem z siostrami i braćmi w wierze i rozumie. Dla polskiego kościelnego systemu, czyli nota bene dla oficjalnego Kościoła w Polsce, księża to wielce tajemniczy ludzie Boga, którym się oficjalnie i urzędowo bezkrytycznie wierzy (krytykując, obmawiajac za plecami).
✦ ✦ ✦
ZDRADA PRZEMILCZANIA...
/... i samoświadomość Jezusa z Nazaretu/
codziennie jestem zdradzany
w polskim państwie i kościele
zabójczą zdradą przemilczania
…
Te gorzkie słowa z bloga 15 maja 2019 mogą pewnie zaboleć tylko zaczadzonych. Tych, którzy są prawdziwymi pasterzami, moich księży - nie mogą, bo oni nie przemilczają bliźniego swego, zawsze leżącego przy drodze do Jerycha.
Doświadczam anty-tajemnicy kapłańskiego przemilczania, przemilczania katolickiej inteligencji naszej.
Ta inteligencja, to siostry i bracia w Kościele Soborowo-Wspólnotowo-Dialogicznym, którzy mocą wiary i rozumu (Ducha Świetego) chcą szukać i kontemplować prawdę, ponad układami doraźnych władz świeckich, kościelnych (prócz Papieża)... którzy chcą poznać innych, tak jak siebie... wszystko to Papież napisał w encyklice Fides et Ratio, a wcześniej po tej ścieżce szedł przez parę lat Sobór Watykański II. Inteligencja katolicka to odwaga myślenia i życia w nieustannym dialogu (do ks. Narkiewicza z USA)
"A wy, ludzie religii, czujcie się zawsze zobowiązani do szczerego i lojalnego głoszenia wartości, w które wierzycie, bez uciekania się do podstępnych środków, które zubożają i zdradzają głoszone ideały. Dyskutujcie o treściach, wystrzegając się stosowania sposobów perswazji, które nie licują z godnością i wolnością człowieka...
Szanowni państwo, reprezentujecie tutaj — prócz świata religii — świat kultury, sztuki i polityki. Jakże niezwykłe jest wasze powołanie i jak wielka spoczywa na was odpowiedzialność! Dziś tak wielu jest ludzi, którzy czują się jakby zagubieni i poszukują swej tożsamości.
Do was, świadków kultury i sztuki, mówię: piękno, jak sami wiecie, jest światłem ducha. Dusza, gdy jest spokojna i pojednana, kiedy żyje w harmonii z Bogiem i ze światem, promieniuje światłem, które już samo w sobie jest pięknem. Świętość nie jest niczym innym jak pełnym pięknem, jako że odzwierciedla ona, na ile potrafi i może, najwyższe piękno Stwórcy. I znów zacytuję waszego poetę Nezamiego z Gandży, który pisze: "Inteligentni to owi aniołowie, którzy noszą miano ludzi. Inteligencja to rzecz wspaniała".
Drodzy przyjaciele, przedstawiciele świata kultury i sztuki, przywracajcie w tych, którzy do was przychodzą, upodobanie do piękna! Jak uczą starożytni — piękno, prawdę i dobro łączy nierozerwalna więź.
Niech nikt spośród tych, którzy na tej ziemi poświęcili się kulturze i sztuce, nie czuje się bezużyteczny i niedowartościowany. .. Jeżeli kulturę spycha się na margines, jeżeli zaniedbuje się sztukę i nią pogardza, wystawia się na niebezpieczeństwo samo przetrwanie danej cywilizacji, gdyż uniemożliwia się przekazywanie tych wartości, które stanowią o głębokiej tożsamości danego narodu.
Zwracam się teraz do was, przedstawiciele świata polityki! Wasza specyficzna działalność jest służbą powszechnemu dobru; promocją prawa i sprawiedliwości; gwarancją wolności i dobrobytu dla wszystkich. Jednakże polityka jest również terenem pełnym niebezpieczeństw. W tej dziedzinie z łatwością górę bierze egoistyczne dążenie do osobistej korzyści, kosztem należytego poświęcenia się wspólnemu dobru. Wielki Nezami z Gandży napomina: "Nie jedz przed głodnymi, a jeśli to czynisz, zaproś wszystkich do stołu".
W polityce konieczna jest uczciwość i przejrzystość...
Ten kto przyjmuje odpowiedzialność za kierowanie sprawami publicznymi, nie może się łudzić: naród nie zapomina! Tak jak potrafi z wdzięcznością pamiętać tych, którzy uczciwie poświęcali swoje siły, służąc powszechnemu dobru, tak przekazuje dzieciom i wnukom gorzką nieufność w stosunku do tych, którzy wykorzystali władzę, by w sposób nieuczciwy się wzbogacić...
W tym względzie zwłaszcza wy, ludzie kultury, sztuki i polityki, uznajcie religię za waszego sprzymierzeńca. Ona wam pomoże ukazywać młodym pokoleniom poważne motywacje zaangażowania. Jakiż bowiem inny ideał — bardziej niż wiara w Boga, który otwiera przed umysłami niezmierzone horyzonty najwyższej doskonałości — potrafi pobudzić do poszukiwania prawdy, piękna i dobra?" (JPII w Azerbejdżanie, 2002)
TAKIE NAUCZANIE-EWANGELIZACJA NIGDY NIE MOGĄ SIĘ ZAKOŃCZYĆ NA ZIEMI CZŁOWIEKA MYŚLĄCEGO. TEGO SAMEGO DUCHA NIOSŁY SŁOWA ŚP KSIĘDZA STANISŁAWA WALCZAKA. Nie jakies układowe z władzą, przykrojone do poprawności-polityczno-kościelnej.
- AGA - polska Europejka, znajoma jednocześnie/symultanicznie z Podlasia, Glasgow, Budapesztu i Berlina uświadamia mi pierwotne znaczenie/proweniencja słowa 'świat', od światła. To, jak używa tego slowa nasza wladza i nasz kościoł, to zgroza, czyli zdradliwe schematy i uprzedzenia, które wzbraniają wejścia do królestwa prawdy.
Robią w istocie antyteologię. Bo widział Bóg, że wszystko co stworzył było dobre. A że duch tego świata... - to interpretują tak rozszerzająco, jakby był autonomiczny względem Boga i pochodził od diabła. Takie to ich utylitaryzmy na ludową nutę. Ludowo-tradycjonalno narodowo-katoliccy...
Czy TO wszystko, co się w Polsce dzieje: piosenka Kazika, rewolta "Trójki" w Polskim Radio, czyli tzw partyjno-rządowym medium narodowym, film Sekielskich o pedofilii i jej podłym ukrywaniu, finanse Rodziny Szumowskich, skandale z wyborami 10 maja i lada moment z następnymi... - będzie miało wpływ na wybory Polek i Polaków? Moja odpowiedź brzmi "nie", bo logika nie ma w Polsce wiele do czynienia :-(
Ciągle tym "czymś", co szuruje pod gruntem polskich współczesnych świato-obrazów jest RELIGIA! Dlatego Polskę trzeba badać teologicznie także! (kulturowo, najszerzej i głównie) - nie politologicznie. Nikt z komentatorów naszego życia publicznego nie chce tego podjąć?! Głównie, bo religia dominująca ma u nas 1054 lata. Polityka? 20/30! Kto nie rozumie, nie sięga dna (źródeł?) naszych obecnych i przyszłych problemów!
„I thank God for having allowed me also to participate in this fascinating enterprise, starting with my years of study and teaching, and also later, in the subsequent phases of my life and in my pastoral ministry." - tak powiedział święty Jan Paweł II do wspólnoty profesorów ze Światowego Zwiazku Fenomenologów. Wielkie słowa. Świadectwo wielkie, bo wypowiedziane wobec cało-życiowej przyjaciółki prof. Teresy Tymienieckiej..
Ksiądz Stanisław mógłby te słowa powiedzieć także w języku chinyanja i niemieckim. Nam mówił po polsku na Facebooku i innych portalach.
Dlaczego tyle ogólności o Kościele, o papieżu, Polsce... w tekście o zmarłym? Bo spadł mnie, nam z nieba. Nie było - był w Zambii i w Niemczech - pojawił się, stał sie bliski rozumieniem-doświadczeniem siebie-człowieka, świata i Kościoła. Dawał posty o tym samym Kościele, o Soborze, o kulturze (papieżach w ONZ), o bliżnim w uchodźcy i każdym potrzebującym, odrzuconym, o ideałąch wspólnej Europy, o Żydach w dziejach świata i ich obecności w polskiej historii i kulturze...
A potem nadeszły kampanie wyborcze roku 2015 i zaczęliśmy mówić o Polsce. Mocno mówić, na miarę tego, co usłyszeliśmy w kampanii prezydenckiej i późniejszej tzw. dobrej zmiany (zamiast dobrej nowiny) - o innej Polsce, innych ideałów człowieka, świata, Kościoła w Polsce i Boga Samego. O zgorszeniu podzielonej Ojczyzny i podzielonego Kośćoła! Nasze drogi doświadczenia i przemyślenia były asymptotyczne. Zachowując swoją odrębność zbliżaliśmy się do siebie każdym postem.
***
MÓJ KOŚCIÓŁ
w 1980
pytałem księży na wsi
czy tu się przydam
ja student ochotnik
dziś mówi się wolontariusz
wolontariusz wolności
godności i osoby
polskiej katolickiej
od podstaw urodzenia
myślenia wychowania
pytałem w Jadowie
Pniewniku Strachówce
usłyszałem idź bądź wierny
do ludzi i z ludźmi
daję ci błogosławieństwo
całego Kościoła
i polskich dziejów
domyślałem dopowiadałem
idź gdyby nie sutanna
sam bym poszedł
mówił Mieczysław
poprzednik Mieczysława
obaj proboszczowie
proboszcz w Legionowie
potrzebował mnie-katechety
chwilę tydzień później
po karnawale solidarności
w srogi i straszny
stan wojenny prawa
bez-wolności paroksyzm PRL
generała
wojny polsko-jaruzelskiej
powiedziałem tak fiat
poszedłem na wołanie służyć
być sobą z innymi młodymi
zapoczątkować naszą rzeczpospolitą
potem ją odnalazłem w wolności
odzyskanej samorządnej i stowarzyszonej
w gminie szkole parafii
po samą Rzeczpospolitą Norwidowską
stałem się w ten sposób obcy
inny kościół inna Polska 2015
innych ludzi potrzebują
czujących pociąg do tego
co było przed nami inaczej
wiary bez rozumu wspólnoty
na rozkaz
(Boże Narodzenie 2015)
Dźgnęła mnie kiedyś zasłyszana rozmowa w TV, że „kościół się włączył, zaangażował w nasze sprawy publiczne…”itp.
O nie. Nie jest najważniejszym zadaniem Kościoła włączanie się w dialog, zwłaszcza zakulisowy, z rządzącymi – jak i z opozycyjnym i – politykami. By coś tam… ZADANIEM-MISJĄ JEST STAŁA OBECNOŚĆ W ŚWIECIE W DIALOGU I WSPÓLNOCIE Z NAMI WIERZĄCYMI... I NIEWIERZĄCYMI! Basta! Jeśli tego nie ma, jest (jeden wielki) fałsz, zakłamanie! Myślenie i działanie Dobrą Nowiną, nie układami, w której jakoś tkwią w każdym kraju. CZŁOWIEK JEST DROGA KOŚCIOŁA. Kultura… jest drogą. Przemilczanie - jest negacją bliźniego, jest negacja Kościoła Jezusa. W księdzy Stanisławie Walczaku znaleźliźmy tego, który chce o wszystkim mowić szczerze, bez zamilknięć. Bez zamilknięć stawaliśmy się bliscy. Bliskimi bliźnimi.
Cytat z wywiadu z księdzem Walczakiem w Gazecie Wyborczej - "Wszędzie tam, gdzie Kościół przyczynia się do podziałów, przestaje być Kościołem Chrystusowym."
***
diabeł przemilczania
/co z nami zrobił kato-PRL/
przemilczania doświadczam
o diable wiem niewiele
ale jak bez niego pojąć przemilczanie
kto nie doświadczył i nie cierpi
z powodu przemilczania
gotów pewnie wzruszyć ramionami
ale słowo tabu zna chyba każdy
tabu to przemilczanie przecież
przemilcza się zło ale nie tylko
przemilczaniem chce się wyeliminować
coś albo kogoś (zmowa przemilczania)
w raczej świadomym celu
niestety mówi się o tym nie tylko w sądach
ani w państwowo-politycznych rejestrach
także w moim Kościele (nb pedofilia)
mogę tylko się domyślać i pytać
dlaczego w Strachówce za PRL Norwida
dlaczego plut Czerwińskiego i ks Jastaka
dlaczego mnie i naszą Solidarność
Sanktuarium Matki Bożej Annopolskiej
kto i co będzie następne i kiedy
nie dla swojej chwały tylko pytam
chwały ojców dziadów przodków naszych
w katolickim ponoć narodzie polskim
który z wiary zrobił tradycję i ludowość
bojąc się myślenia jak diabła
przemilczając wszystko co im niewygodne
pewnie dopiero po naszej śmierci pytanie
jak w krainie Strachówki przemilczania
zdarzyła się godność polskość solidarność
jak ona działa w nas dzisiaj i dlaczego
co się wydarzyło że zachodzi powolna zmiana
jakie są potrzebne do tego uwarunkowania
instytucjonalne klimatyczne czy osobowe
wiem że jeszcze daleka przed nami droga
żeby ktoś podjął z odwagą i o(d)powiedział
a może znajdą się ci inni i odsłonia
napiszą pracę naukową i wiele sztuk różnych
że jednak przemilczanie jest dobre
(sobota, 20 października 2018, g. 18.18)
Jak długo, ksiądz równa się Bóg - dla nieobytych intelektualnie polskich wierzących, tak długo będziemy odstawać (oddalać) od świata. W świątobliwych kościelnych ruchach (np. RRN), nawet do kleryka uczą mówić per "ksiądz". Bo to ma znaczyć coś wiecej. Do tych katoliczek i katolików nie dociera prawda, że CZŁOWIEK JEST DROGĄ KOŚCIOŁA. Tworzą swoją naukę o Kościele, że ksiądz znaczy coś więcej, nadczłowiek. Wstrząsający Kościołem Katolickiem skandal pedofilii nie zmienia ich przekonań, jak w zakapturzonej sekcie. Straszne doświadczenia ofiar księży-pedofilii nie mogą dotrzeć do ich natchnionych świątobliwością rozumów. "Ciekawa jestem, jak teraz wygląda u pani kwestia wiary. Czytałam, że pani matka w sądzie na pytanie, dlaczego oddała panią [wtedy 12-latkę] ks. Romanowi B.[pedofilowi], odpowiedziała, że "ksiądz jest jak Bóg".
DLACZEGO DO NICH NIE DOTARŁA (nie dociera) PRZYPOWIEŚĆ O BLIŹNIM, czyli opowiadanie o człowieku, który wpadł w ręce zbójców? Że nie ci, którzy noszą księżowskie sutanny, z koloratką, a biskupi dodatkowo pierścienie na palcach... nie wszyscy są naszymi bliźnimi. Księdzem może być tylko nasz bliźni - taka jest wykładnia Dobrej Nowiny Jezusa z Nazaretu.
Jest parę osób w Kościele Powszechnym (także w granicach i ograniczeniach Kościoła w Polsce), którzy rozumieją i są gotowi o tym z innymi rozmawiać - "Przekonanie, że ksiądz jest kimś pomiędzy Bogiem i człowiekiem, jest bardzo niebezpieczne... Tak bardzo pompowaliśmy przez wieki swój autorytet, że teraz nie jesteśmy w stanie unieść jego ciężaru. Prędzej czy później ktoś zauważa, że "król jest nagi". Księża są grzesznikami" (ks. Grzegorz Strzelczyk).
Tytuł mojego wspomnieniowego pisania o księdzu Stanisławie Walczaku przyszedł nagle, zaraz po wiadomości o jego śmierci.
Mój ksiądz. Teraz jest już tylko i aż świętej pamięci. Czyli ten, który umarł, ale był i pozostaje bardzo ważny dla mnie.
"Już tylko" świętej pamieci? Ależ skąd. Aż świętej pamieci - najwyższa forma istnienia człowieka dla innych. Idealna, bez skazy. Dla mnie. Nigdy nie poznałem go twarzą w twarz, nie znam jego dzieciństwa, młodości, rodziny, drogi i służby kapłańskiej. Nie wiem, jakie miał cechy charakteru... nie znam jego innych zalet i ewentualnych wad. Każdy ma swoje, wiem z życiowego doświadczenia.
Jestem pewny, że wiekszość z nas, jego znajomych z Internetu, zadaje sobie podobne pytania - kim był wiecej, poza postami w Internecie, jaki był. Czy poznamy? Czy ci, którzy znali go osobiscie dopełnią jego obrazu?!
O jego śmierci dowiedziałem się z posta księdza Bartka Rajewskiego, duszpasterza polonijnego w Londynie.
- 6 cze 2020, 11:22 - Zmarł ks. Stanisław Walczak. Odważnie upominał się o prawdę i nie zgadzał się na zawłaszczanie Kościoła przez polityków. Czasem radziłem się go w różnych sprawach. Czasem podtrzymywał mnie na duchu. Napisał kiedyś do mnie: "Drogi Księże Bartku. Wnet zabiorą się za mnie. Jutro ma mnie cytować Gazeta Wyborcza. Ja jednak niewiele mam do stracenia. I o jedno proszę - tytuły takie jak "ksiądz" w naszych relacjach niczego nam nie dodają. W moim środowisku wszyscy księża, niezależnie od wieku, są na "ty". Jesteśmy braćmi. Stanisław".
Módl się, Drogi Bracie Stanisławie, za nami. My będziemy modlić się za Ciebie. R.I.P +
Tu - w tym momencie - przyszła przerwa w pisaniu. Bo Facebook powiadomił mnie o jakiejś zmianie. Byłem właśnie na koncie księdza Bartka, zauważyłęm, sprawdziłem aktualizację. To była informacja maszyny o dostępnych wspomnieniach, jakie mi owa fejsbukowa maszyna (logarytmy, protokoły ICT) przygotowała na dzisiaj. Wśród nich... o ksiedzu Stanisławie. DUCH ŚWIĘTY TAKŻE POSŁUGUJE SIĘ INTERNETEM.
Nie mogłem nie sprawdzić, co chce mi maszyna i Duch powiedzieć o zmarłym, wirtualnym i realnym przyjacielu-bracie. To był/jest jego post sprzed 2 lat (8.6.2018) o księżach tajnych współpracownikach, albo tylko "ofiarach Bezpieki". Znany mi temat. Też jestem wyczulony, żyłem wtedy, byłem według tajnych służb PRL "przywódcą młodzieżowej grupy terrorystycznej w Legionowie". Nie sprawdziłem jeszcze swojej teczki - gdzie Annopol, a gdzie urzędy w stolicy! Może ktoś zajrzy po śmierci? Szkoda, ale już nie przewiduję przypływu odpowiedniej energii do takich działań. Czyli? Zostawiam Duchowi Świętemu. A może zlituje się ktoś z bliskich bliźnich i wyjdzie naprzeciw mojej ciekawości!
***
Jak to było z naszą znajomością internetową z księdzem Walczakiem? Księdza z katechetą, katechety z księdzem. Po kolei.
Wśród mnóstwa internetowych postów (w trakcie surfowania) 5 lat temu, na początku sierpnia, mignął mi post o Kościele, autorstwa nowej postaci w moim świecie, jakiś ksiądz Stanisław Walczak. Reaguję na takich natychmiast, wysłałem prośbę o zaakceptowanie mnie w gronie jego znajomych na Facebooku. Zdjęcie profilowe z papieżem nie tylko uwiarygadniało, ale i ciekawiło.
- 07.10.2015, 20:58
Do:
Stanisław Walczak
Jesteście znajomymi na Facebooku
Pracuje w: emeryt
Studiował „filozofia-teologia” na: Wyższe Śląskie Seminarium Duchowne
Mieszka w: Bielefeld, Germany
"Szczęść Boże ks. Stanisławie. Daję zapowiedzianą przesyłkę. Z Bogiem, Józef, niechciany katecheta z Annopola (kiedyś z Legionowa 1982-1989). Świadectwo z 30 lat pacy katechetycznej dałem też w Internecie, niech wisi 🙂
W załączniku przesłałem swój tekst (red.) pt. "Dla księdza z Zambii, Niemiec i Kościoła Powszechnego".
- 11.12.2019, 23:00
Szczęść Boże! Czy nie nazbyt śmiałym jestem... Czy nie gniewa się ksiadz za dzisiejszego posta? Z braterskim ukłonem, pozdr. Józef! ❤ "Dlaczego tylko jeden ksiądz… i aż prawa człowieka".
Dołączam zdj. z posta ks. St. Walczaka. MOŻNA I (BA) TRZEBA najpierw zobaczyć poznać doświadczyć i opisać, a to jest przede wszystkim stylem stylem myślenia oraz sposobem intelektualnego podejścia do rzeczywistości (z JPII, na: strachowka.blogspot.com)
- 1 LUT 2020, 17:37
Odpowiedziałeś na relację Stanisława
Dobrze się trzyma [nie pamiętam już, kto, co]! Dobrze, gdybyśmy mogli o sobie mówić, że się znamy, we wspólnocie Kościoła! Bo jeśli nie, to....
- 6 MAJ 2020, 18:47
Księże Stanisławie, jak zdrowie? Brak księdza w Internecie! ❤
- 12 MAJ 2020, 01:08
Jak się ksiądz czuje? Brak księdza w codziennym Internecie! ❤
12 MAJ 2020, 01:08
Jak się ksiądz czuje? Brak księdza w codziennym Internecie!
Wyświetlone przez: Stanisław
Koniec rozmowy na czacie
Było jeszcze z mojej strony poszukiwanie jakichś wieści - bo tak nagle umilkł w kwietniu - wśród znajomych na FB:
- Czy ksiądz wie, co stało się z księdzem Stanisławem Walczakiem? Nie ma nigdzie, nie odpowiada na priv? Martwię się! ❤
- Z tego co wiem, jest w hospicjum i stan jest bardzo ciężki. Dostęp do niego jest z racji na pandemię, bardzo utrudniony. Oczywiście wszystko się może jeszcze zdarzyć, choć...
- Dziękuję. Jeśli to możliwe, takze proszę o takie (dobre) informacje. To sie nie moze tak skończyć, stał sie, JEST zbyt wielkim wydarzeniem w naszym Kościele. Z nadzieją, Józef
Ostatnie posty księdza Walczaka dają informację o operacji, o potrzebie zbiórki na operację, o spłacie długu przez jego dwóch biskupów - napisał "KOCHANI! Okazujecie mi Waszą wspaniałość. Tak, jestem po operacji wątroby. Teraz nadszedł czas rekonwalescencji, który przebywać będę w jednym z katowickich hospicjów. Moje problemy finansowe Dobry Bóg rozwiał natychmiastową reakcją dwóch Księży Arcybiskupów – abp. W. Skworca z Katowic oraz mojego Arcybiskupa H.J. Bekera z Paderborn. To im oddaję dziś hołd i podziękowania. Ale moja wdzięczność wobec Was jest ogromna. Modlitwa, miłe słowa oraz datki pieniężne… Proszę nie wpłacać już niczego. Bóg zapłać! ".
Ostatnim postem księdza są podziękowania wszystkim darczyńcom w publicznej zbiórce i przekazanie ich na Hospicjum Archidiecezjalne. Ma datę 30 kwietnia.
***
Dlaczego na samiuśkim początku znajomości - właściwie jeszcze przed poznaniem - wysłałem księdzu Stanisławowi tekst o księdzu Antonim Łapaju?
Dlaczego napisałem o nim - już po latach - na blogu, można wyczytać w prostych słowach pod tytułem "Dlaczego tylko jeden ksiądz… i aż prawa człowieka". - (cyt z siebie) "Jest jeden ksiądz w Polsce, który spadł z nieba. Złośliwi powiedzą, że zerwał się z jakiejś choinki. I bardzo dobrze, byle to była zawsze choinka Bożonarodzeniowa.
Pojawił się w moim świecie nagle, w Internecie. Zaintrygował samą obecnością najpierw. No bo skąd? Nigdzie nie mogłem go przypisać, do znanych wcześniej kościelnych struktur, kręgów, podziałów i opcji światopoglądowych. Samoistny, samotrzeci… z Papieżem Janem Pawłem II na zdjęciu profilowym.
Okazało się, że przybył z dalekiego kraju i kultur. Z Zambii, choć, przez wiele lat żyjący i pracujący w Niemczech. Misjonarz. Jest już na kościelnej emeryturze, podległy władzy biskupa Paderborn. Kapłanem-duszpasterzem-świadkiem jest. I pewnie nigdy nie przestanie. Bo kto raz doznał łaski…
Dzisiaj bez tego kapłana Kościół w Polsce straciłby sumienie? Struny głosowe, adekwatny język, odwagę nazywania rzeczy po imieniu? Doświadczenie i słuch wewnętrzny Kościoła w świecie współczesnym? Wszystkiego analogicznie i proporcjonalnie. "Żeby być chrześcijaninem trzeba najpierw być człowiekiem" (ks. St.W.)
Nie będę streszczał tego, co ksiądz Walczak mówi o sobie, na swojej stronie internetowej „Pastor Bonus”
Tym bardziej nie da się streścić jego codziennego nauczania w Internecie. Wiem już po sobie, że biedni ci z nas Polek i Polaków, wierzących i niewierzących, którzy codziennie nie wczytują się w jego nauczanie.
Jedno jednak mnie zadziwia. Jak to się stało i dzieje, że dwie osoby, które żyły w bardzo różnych okolicznościach, na dwóch jakże różnych drogach przeszli już właściwie życie aktywne zawodowo… mają takie same poglądy na Kościół, Polskę, człowieka i świat współczesny! Jakbyśmy potwierdzali swoim życiem i poglądami uniwersalne wartości PRAW CZŁOWIEKA. Prawo wszelkie i zdolność sprawiedliwych ocen i sądów ma źródła w prawach - GODNOSCI- człowieka i obywatela!"
***
Pisanie bywa żmudną czynnością. Trzeba dać się prowadzić, czasem Duch tak poprowadzi, że rozbije płonne oczekiwania na łatwą pracę, z dajacym się przewidzić efektem końcowym, czasem i wysiłkiem. Upierać się przy własnym planie nie należy. Ba, to jest głupota i nierność duchowi prawdy, całości i jedności w tejże. Nikt z nas nie zna wszystkiego tu i teraz. Rzeczywistość jest bezgraniczna. Bez ograniczeń nakładanych naszą wolą. Czytaj ją człowieku. Bądź otwarty - na wszystko, co chce ci powiedzieć, czyli objawić. Nie ty jesteś jej panem. W tym poście czytaj o księdzu, Kościele, Polsce.
Tak postępując, dajac się prowadzić, służę prawdzie. Tylko tak jestem, mogę być, wiarygodnym świadkiem. Zbiorę wszystko, co zostanie mi dane. Także w tym pisarsko-świuadkowym zadaniu. Zadanie i misja convertuntur. Nikt z nas nie żyje i nie umiera dla siebie (tylko).
Dam więcej tym pisaniem, niż tylko notkę redakcyjną, lub - bywa - wydawniczą. To nie tylko element biograficzny o księdzu Stanisławie, ale cząstka światła danego mnie-nam za pośrednictwem jego życia i misji. Z wglądem w prze-życie piszącego, bo jakże inaczej. Jestem tego świadomy. Mam samoświadomość osoby Józefa K. jak Kapaon i katecheta, tożsamość konstytucyjną i obywatelstwo Rzeczpospolitej Norwidowskiej.
Chcę przytoczyć posty innych przyjaciół na wieść o śmierci księdza Walczaka.
- Z drugiej strony to też radość, że (w takich czy innych okolicznościach) można było Go poznać. (Wojciech Domalewski)
- Ponieważ wierzymy w świętych obcowanie, to wierzymy, że w Jego przejściu TAM i teraz jest jakiś większy sens. On już wie co będzie z tym drogim mu krajem i KK po wyborach. Wstawiaj się teraz tam! (Andrzej Grącki)
- Nie mogę uwierzyć, tyle lat znajomości, tyle mądrych słów... SPOCZYWAJ W POKOJU, STASIU (Barbara Alexander)
- Wielka szkoda (Józef Fert)
- Ogromna strata. Ludzi mądrych i odważnych zawsze będzie brakowało. Panie świeć nad jego duszą. (Piotr Białkowski)
- Wielka strata + (ojciec Wiesław Dawidowski) [z tych Dawidowskich]
- Wspaniały kapłan. Po śmierci mojego męża napisał mi "miłość silniejsza jest od śmierci, on chce żeby Pani wiedziała, że żyje. " Te słowa otuchy i wiary były i są dla mnie bardzo ważne (MA)
- Kilka razy dziennie zagladalam na ten profil... z kazdym dniem"milczenia"narastal moj niepokoj... az tu... wiadomosc o smierci Spoczywaj w pokoju, Wędrowcze (Marianna Domagalska)
- Wspaniały człowiek, kapłan, który umiał uczciwie mówić o błędach kleru. Nie kłaniał się władzy🖤 Księże Stanisławie będzie Cię bardzo brakowało. R.I.P. (Ewa Bielecka)
- "Odkrywałem na nowo swoje miejsce w Kościele i swoją drogę do różnych miejsc i do nieznanych dotąd ludzi. Jedwabne, Sobienie-Jeziory, Anielin, Karczew, Otwock, Treblinka. Im więcej było tych odkryć, tym bardziej pośród księży byłem „nieswój”. A potem Jasienica i arcybiskup Hoser.
Z dawno znajomych księży nagle pozostało kilku. I do ich grona dołączył w trudny czas ksiądz Stanisław. To on sam mnie odnalazł. Nigdy się osobiście nie spotkaliśmy, ale gdy zadzwonił - uścisnął mnie serdecznie, szczerze, po kapłańsku, po ludzku. Nasz internetowy kontakt wcale nie był zimny i bezosobowy. To był naprawdę ciepły, zatroskany i doświadczony przez życie ksiądz. A pisaliśmy do siebie jak ksiądz do księdza. I był w tych kontaktach rozumiejący i gotowy udzielić wsparcia. Potrafił się wkurzyć i dzielił się swoim sprzeciwem wobec zła i niesprawiedliwości. Ale umiał również słuchać i dawał się przekonać. Ksiądz Stanisław rozumiał bardzo wiele bez słów. Mówi się o takim - bratnia dusza." (ks. Wojciech Lemański)
- Wspaniały człowiek, dobry chrześcijanin, pełen ewangelicznego zapału misjonarz i duszpasterz. Ślązak i Polak kochający do końca życia swoją ojczyznę i wolność.
Przeżył dla Boga i ludzi 70 lat. Pro memoria (ksiądz Kazimierz Sowa)
- "Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali, /J 13, 35/"(Joanna Dziura)
- Żałuję że nie mogłem poznać księdza Stasia osobiście... Ale teraz, gdziekolwiek bym nie był będziemy mogli pogadać...
Będzie mi brakowało słów błyskotliwych, pełnych nadziei, że Kościół to nie tylko zimne mury. Bedzie mi brakowało interesujących wpisów - wspomnień o Misjach, napotkanych ludziach. Będzie mi brakowało gorzkich słów prawdy, i ewocjalnego wyważenia obecnej sytuacji w kraju (Krystian Karol Krasowski)
- Zapisywałam co mówił, nie zapomnę, był jak światło w mroku. Dziękuję Bogu i Jemu, że był (Janina Jagodzińska)
- Stasiu, byłeś mi Przyjacielem! Zawsze patrzyliśmy w tym samym kierunku. Wspomnij mnie, gdy wejdziesz do Raju... 🙏 R. I. P. (JO)
- Fascynujące i bezkompromisowe były jego wspomnienia afrykańskie. Trochę tego wrzucił na FB. Może jest tego więcej? Wtedy sugerował, że to tylko drobna cząstka jego wspomnień (Krzysztof Górski).
- To był prawdziwy, szalony Prorok. (...) To, co pisał, było namiętną, żarliwą obroną Kościoła - przed moralną korupcją, przed politykierstwem, przed pogonią za pieniądzem, a przede wszystkim przed nacjonalizmem i rasizmem, który ksiądz Walczak potępiał szczególnie ostro. Tym ostrzej, im bardziej ulegali tym zarazom polscy biskupi i księża. (Tomasz Mackowiak) -
- Niewielu księży wzbudza mój szacunek. Ksiądz Stanisław był jednym z Nich. Jeszcze parę dni temu napisałam do Niego,że się niepokoję,dlaczego milczy, czekam na Jego mądre słowa. Nie odpisał, a ja się łudziłam,że dobrzeje i że kiedyś przecież odpisze,albo przeczytam Jego post na fejsie. Dzisiejsza wiadomość bardzo mnie zasmuciła.Jakbym straciła kogoś bliskiego. 😢 (Maria Elkan)
- Tak bardzo mi przykro... Nie znałam księdza osobiście, ale Bogu dziękuję, że kilka lat temu połączył nas FB. Bardzo mi będzie brakowało Jego mądrych komentarzy. Wspaniały Ksiądz, wielki Człowiek. Niech spoczywa w pokoju (Agnieszka Puczynska)
- SMUTEK WIELKI... czytalam czesto Jego komentarze, a takze polemike miedzy Wami ksiezmi, majacymi czasami rozne zdanie, rozna ocene zdarzen i sytuacji... ale laczylo Was spojrzenie krytyczne i odwaznie sprzeciwiajace sie zlu, ktore dostrzegaliscie... w bliskiej Wam... koscielnej spolecznosci... i koscielnej rzeczywistosci... Doceniajac wsparcie, jakie mial Ksiadz w Nim... szczegolnie w trudnych dla Ksiedza chwilach... z glebi serca wspolczuje UTRATY BRATNIEJ DUSZY... MADREGO... pelnego CIEPLA nie tylko KSIEDZA... ale i CZŁOWIEKA.! Panie... swiec nad Jego Dusza... (Marek Kołodziejczyk)

KSIĄDZ STANISŁAW WALCZAK NIE OPUSZCZA MNIE ANI NA CHWILĘ, ODKĄD PRZECZYTAŁEM O JEGO ŚMIERCI. TO JEST MÓJ KSIĄDZ. TERAZ JUŻ ŚWIĘTEJ PAMIECI, COKOLWIEK TO ZNACZY. NIE CHODZI PRZECIEZ O ESEJ NA TEMAT ŚWIĘTOŚCI (TAKI PISAŁEM NA TEMAT MARYI, NA STUDIACH). CHODZI O ŚWIĘTĄ PAMIĘĆ. JEST WE MNIE, NIE OPUSZCZA MNIE. TYTUŁ WSKAZUJE NA TĘ TAJEMNICĘ. JUŻ KTOŚ Z CYTOWANYCH INTERNAUTÓW PRZYTOCZYŁ ZAPIS NASZEJ WIARY W ŚWIĘTYCH OBCOWANIE. moje pisanie jest bardziej o tym, niż o czymkolwiek innym. O doświadczeniu Ducha Świuętego we własnym życiu i w życiu innych osób. W naszych dziejach, z pewnością od 16 października 1978. W tamten dzień nastąpił wybuch Ducha. Wybuch duchowy, bardzo zaiste realny, działający falą uderzeniową do dzisiaj. Nie spekuluję na temat jakichś teorii. Jestem świadkiem TEGO CO JEST. JEST BO BYŁO, BO SIĘ WYDARZYŁO. JEST BO DZIAŁA I MOŻEMY OPISYWAĆ. Niezależnie od tego, czy to się podoba naszym biskupom, proboszczom, wikarym, klerykom i wszelkim ochrzczonym wyznawcom Jezusa z Nazaretu. Wiara i rozum nie są teorią. Są naszym realnym wyposażeniem bytowym, możemy na nich wznieść się ku kontemplowaniu prawdy. Kontemplacja to bycie współ-świątynią. Świątynia, świętość... temat rozważań w świętych OBCOWANIU!
PS.
Nawet Superexpress zauważył śmierć księdza - "Nie żyje ważna postać polskiego Kościoła. Odszedł ks. Stanisław Walczak". DZIĘKI INTERNETOWY WIE I MODLI SIĘ ZA NIEGO CAŁY ŚWIAT. I CAŁY KOŚCIÓŁP OWSZECHNY W NAS.
Czy ważna dla instytucjonalnego Kościoła w Polsce? Wątpię, musiał ich drażnić. Zobaczymy, który biskup się do Niego przyzna, czy i co napisze o Nim jakaś diecezja. Gdyby ks. Stanisław głosił z ambon, to co pisał w Internecie, mówiłoby się o Nim, że "grzmiał w obronie świętości naszego Kościoła Apostolskiego, Powszechnego...", przeciw skundleniu pod władzą jedynie słusznej partii i jej Prezesa. Wiem z własnego życia, że biskupi wolą partie władzy, niż misjonarzy.
A ja nie chcę być podwłądnym instytucji Kościołą. Kościół to OSOBA-WSPÓLNOTA-DIALOG!! Chcę być z Nim, z moim księdzem Stanisławem i z Jego przyjaciółmi, i cóż, że większość tylko z Internetu, tak jak ja. Nawet po Jego śmierci NIE JESTEM SAM. Nikt z nas, jego wielbicieli NIE JEST SAM. Jego śmierć jeszcze bardziej nas wzmacnia. Bądźmy razem, nawet wbrew naszym biskupom, proboszczom, wikarym, klerykom i im podobnym wyznawcom bojącym się myślenia, jak diabeł wody święconej. Ich lękliwej wierze "zawdzięczamy" dzisiejsze podziały w Ojczyźnie, wojny hejterskie, wrogie plemiona w obrębie państwa i Kościoła w Polsce. Nie poddam się, nie poddamy się księże Stanisławie Walczaku (Twoje imię i nazwisko wskazuje i znaczy wiele, od Patrona Polski po walecznych ludzi).

