Filozofia, wiara, wiersze i myśli — pisane codziennie od lat
Siedziałem przy wigilijnym stole, było już na nim pozamiatane, nastał czas kolędowo-post-trawienny, gdy zdałem sobie sprawę z dwupoziomowego przeżycia. Byłem na krześle przy stole, z rodziną, za nimi choinka, a jednocześnie żyłem równie doświadczalnie na poziomie wyższej realności. Coś z tego, co gdy jest dawane, zaraz
Siedziałem przy wigilijnym stole, było już na nim pozamiatane, nastał czas kolędowo-post-trawienny, gdy zdałem sobie sprawę z dwupoziomowego przeżycia. Byłem na krześle przy stole,
25 grudnia 2011Jak ja lubię takie chwile! Nie, nie wigilie i kalendarzowe Boże Narodzenia, choć je też, bo sprzyjają lekkiemu lub większemu uduchowieniu. Lubię zdarzenia, czyli fakty, które przynoszą wielką treść. R
Zgodziłem się, przez telefon, lecieć do Madrytu, a potem się gryzłem. Dawniej bym się nie zastanawiał, a tym bardziej łamał. Dawniej byłem głodny świata na tyle, żeby nie widzieć dwuznaczności i nie m
Królami ich zwiemy, a to byli Magowie, albo z dzisiejsza, Mędrcy. Mamy z ich okazji dzień wolny. Choć to nie ich świętujemy. Cóż za paradoksy się z nimi powiązały! Świętujemy Objawienie. To zrozumiałe
Świat się dzieje, życie się dzieje - my w nich uczestniczymy. Takie spojrzenie i rozumienie życia i świata jest wielkim dobrodziejstwem. Uwalnia od egotyzmu i kieruje w stronę obiektywizacji. Nie jest
Ciężko się zebrać do pisania w poniedziałek, po pracy. Ale nie tylko zmęczenie psychiczne jest powodem. "Klimacik" bardziej. Podobno jestem ohydnym oszczercą. "Przyjaciele" swoją ustaloną metodą wmawi
Nie ma większego wyzwania dla człowieka na ziemi. Mount Everestem naszego życia jest dojrzała osobowość. Himalajami są rodziny. Są także nieliczni, którzy czują i wybierają powołanie do stanu bezżenne
Myśli trzeba notować, gdy nas nawiedzają. Czemu nie w hotelowej restauracji? Przyjechałem obserwować, widzieć, słyszeć, czuć. także to, co mnie spotyka, a nawet i siebie, od środka. Szef sali kroi jam
Siedzę sobie na kanapie, w kapciach, albo bez, w hotelowej restauracji po śniadaniu, przy kawie i ratuję dzień. Wczoraj mam w zeszycie, zapiski z samo-lotu. Leciało się, pisało. Ale w zeszycie (może k
Poszedłem wczoraj wcześniej spać. Nie chciałem słuchać ani wielkiego konkursu historycznego "Polska droga do wolności", ani programu Tomasza Lisa. Coś tam, piąte przez dziesiąte, i tak do mnie dotarło